Rospuda zwana była dawniej, w zależności od miejsca przepływu Dowspudą, Kamienną lub Filipówką. Pod względem hydrologicznym rzeka stanowi część Netty. Swój początek bierze z Jeziora Czarnego, by po przepłynięciu kilku jezior ujść do jeziora Necko w Augustowie, skąd dalej wypływa już jako Netta.
Rzeka prezentuje różne oblicza. Na początku przepływa przez Pojezierze Suwalskie z urozmaiconym polodowcowym krajobrazem, który nadaje temu
odcinkowi specyficzny charakter. Liczne pagórki moreny czołowej, jeziora typu rynnowego oraz równiny
sandrowe występują aż do bram Puszczy Augustowskiej. Bardzo
charakterystyczny jest również klimat tych
okolic. Pojezierze Suwalskie, znane w Polsce jako biegun zimna, posiada
cechy klimatu kontynentalnego. Średnia temperatura roczna wynosi ok. 7°C. Kajakarze mogą wyraźnie odczuć chłód sierpniowych nocy. Rospuda,
najpierw mała i wąska, wijąca się wśród trzcin i podmokłych terenów, dalej przybiera formę górskiego potoku, z szybkim nurtem, mieliznami i kamieniami, obfitującą w wiele powalonych drzew. Wpływając do
królestwa Puszczy Augustowskiej, rzeka rozszerza się, a przed ujściem do jeziora Necko nurt staje się spokojniejszy. Następnie, pokonując teren z dużą ilością traw, trzcin i szuwarów, w otoczeniu lasów, Rospuda prowadzi do Augustowa. W końcu zmienia się
w rzekę typowo nizinną, meandrującą wśród łąk i zabagnionych brzegów
porośniętych szuwarami, i znajduje swoje ujście w Biebrzy.
I Dzień 6.VII. 2005, środa
Spotkanie
uczestników spływu od godz 12oo w Filipowie. Spodziewamy się uczestników do
godz. 16oo. Bazą kontaktową jest Gospodarstwo Agroturystyczne pp. Barbary i
Bogumiła Orchowskich, ul.Wólczańska 28, tel.87-569 30 18; kom.606 984 123
.
Tu
pozostawiamy samochody na cały spływ a także właściciele zapewniają nam
wyżywienie na pierwszy wieczór i ognisko. Pole, gdzie będziemy biwakowali jest
ok. 200 m od gospodarstwa w lewo i za mostem nad Rospudą polną drogą w
prawo w dół. Tam dojadą kajaki i namioty i tam rozpoczniemy na drugi dzień
spływ.
II Dzień 7.VII 2005,
czwartek
Pobudka
może być trochę późniejsza, damy odpocząć po podróży i zapoznaniu uczestników,
jakaś herbatka, przekąska z własnych zapasów i biegiem do miasteczka po zakupy.
Na mecie etapu w Bakałarzewie sklepy są ciut dalej (ok.300-400 m.). Start
do etapu planujemy ok.10.oo Jest to 58.1 km rzeki
Na początkowym, wąskim i krętym odcinku rzeki
trafia się na powalone drzewa oraz płycizny, co zmusza kajakarzy do wysiłku. W
pewnym momencie brzegi, wcześniej wysokie i
strome, stają się podmokłe i porośnięte lasem olszowo-brzozowym oraz trzcinami. W tym miejscu można obserwować licznie występujące
ptactwo wodne. Za małą kładką, wśród gąszczu trzcin wpływa się do Jeziora Długiego (powierzchnia 23 ha, długość 1,3 km, szerokość do 0,25 km, maks.
głębokość 5 m), płytkiego i
zamulonego. B Wiosłowanie na tym jeziorze jest utrudnione, a
z kajaka gdy dno jest muliste lepiej nie wysiadać.
Aby znaleźć wypływ z jeziora, dobrze jest płynąć wzdłuż prawego brzegu, w
kierunku widocznego za zabudowaniami po prawej lasu olszowego. Dalej rzeka jest kręta, o szerszym korycie,
z powalonymi drzewami w nurcie. Od mostu
drogowego [54,3 km], pod którym uważać trzeba na
kamienie, rozpoczyna się odcinek z wbitymi na brzegach drewnianymi palikami, które utrudniają płynięcie. Za mostem mija się pozostałość
drewnianej konstrukcji oraz pole biwakowe po lewej stronie. Po ok. 1,5 km, pośród łąk
znajduje się wybrukowany bród, jakże rzadko spotykany
na szlakach wodnych. Z lewej widać w oddali budynki wsi Zu-sno, a przy brzegu miejsce, gdzie można biwakować.
Nurt na dalszym odcinku staje się szybszy, a liczne zwalone drzewa i przeszkody w wodzie dodają rzece tylko uroku. Rospuda meandruje wśród trzcin
i łąk z pasącymi się krowami, a rosnąca na brzegach olsza czarna zapewnia pożądany w gorące dni cień. Rzeka
dopływa do zabudowań wsi letniskowej
Matłak i mostu [51/4 km], przed którym
znajdują się niebezpieczne pozostałości starego mostu i zazwyczaj liczne
gałęzie.
Po kilkudziesięciu metrach wpada do jeziora Garbaś (powierzchnia 152 ha, długość 3,5 km, szerokość do 0,7 km, maks. głębokość 48 m). Płynąc na wprost przez jezioro, można dotrzeć do położonego w zatoce ładnego leśnego pola biwakowego. Cały akwen, ze względu na ubogą roślinność wodną i piaszczyste brzegi, idealnie nadaje się do
kąpieli.
Szlak kajakowy prowadzi w lewo, do wypływu z jeziora pod drewnianym mostkiem [50,3 km], pod którym zazwyczaj jest płytko i trzeba uważać na głowę. Za mostkiem Rospuda nagle zawrotnie przyspiesza, przypominając rzekę górską. Liczne zakręty i wykroty, a miejscami
imponujące swoją wysokością podmyte piaskowe brzegi z powalonymi drzewami zmuszają kajakarzy do walki z żywiołem. Potem rzeka staje się płytsza, kamienista i za pozostałościami mostu ten urokliwy, pełen pułapek odcinek się kończy. Rospuda uchodzi do Jeziora Głębokiego (powierzchnia
10 ha, długość 5,8 km, szerokość do 0,8 km, maks. głębokość 17,5 m).
Aby wypłynąć z jeziora, trzeba kierować się na widoczne w oddali pole i
łąkę z grupą drzew pośrodku oraz pomost.
Dalszy odcinek wydaje się spokojniejszy, choć nurt
rzeki jest nadal szybki, z powalonymi drzewami, zwisającymi nad taflę wody konarami i niskimi kładkami. Mija się nieliczne zabudowania, gospodarstwo agroturystyczne z polem namiotowym po lewej stronie, młyn wodny, przy którym kajak trzeba przenieść
ok. 15 m z prawej strony, wreszcie mały mostek, pod którym należy
zachować ostrożność. Za mostkiem
trzeba płynąć do lewego brzegu, bo silny nurt znosi na powalone drzewo na zakolu. Zaraz za nim
wpływa się pod wysoki most na trasie
Suwałki-Olecko [47,1 km] i pozostałość drugiego mostu.
Bakałarzewo
jest wsiq gminną o ciekawym miejskim układzie przestrzennym z prostokątnym rynkiem. Warto zobaczyć XV//-wieczny ołtarz w kościele pw. św.
Jakuba Apostola. We wsi są sklepy, bar, poczta, ośrodek zdrowia i przystanek PKS.
Ok. 0,5 km za wsią
Rospuda wpływa do jeziora Sumowo (powierzchnia 110 ha, długość 3,8 km, szerokość do
0,5 km, maks. głębokość 15,9 m). Malownicze, wysokie, porośnięte lasem i pozbawione ośrodków
turystycznych brzegi tego pięknego jeziora
zachęcają do biwaku. Przy drugim polu biwakowym po lewej stronie jeziora u góry
pojedyncze zabudowanie Gospodarstwa Agroturystycznego, zatoczka z pomostem i kończymy
etap.
Jest to 47,7 km rzeki od startu 10.4 km wiosłami z prądem
Zakładając czas na jedną przenoskę i nabieranie doświadczenia nie
powinniśmy być póżniej niż 14-15oo
Trochę pod górkę w Gospodarstwie Agroturystycznym można skorzystać z
sanitariatów, prysznicy czy też dostać gorącej wody na herbatę.Jak zwykle,
rozbijanie namiotów, zakupy, posiłek i wieczór przy ognisku. Rozmowy, wspólne
śpiewanie itp.
III Dzień 8.VII.2005, piątek
Godz. 8oo
Pobudka, jakieś śniadanko, kawka dla zmęczonych lemoniada, zakupy ( po drodze
już nigdzie się nic nie kupi aż na mecie etapu) i zaczynamy najdłuższy
etap Spływu 16,2 km
Startujemy
o godz. 9.3o trzymając się lewego brzegu jeziora gdzie po ok.4 km wpływamy
znowu na rzekę
Dalej koryto rzeki prowadzi odcinkiem leśno-bagiennym i po ok. 1,5 km rzeka zbliża się do mostu drogowego przy Kolonii
Kotowina [42/4 km] B Ze względu na niebezpieczny przepływ pod mostem,
dobrze jest zatrzymać się przed nim i
zrobić rozeznanie. Za mostem, na odcinku 200 m, płytkie koryto rzeki
dwoi się i troi, by w końcu połączyć się w jeden ciek. Coraz głębsza i szybsza
rzeka wije się wśród traw i trzcin porastających podmokłe brzegi. Po lewej
widać żeremia bobrów. Przed lasem uschniętych
drzew jest mała zatoczka, w której trzeba kierować się łukiem w prawo.
Szeroka rzeka, pokonując kilka zakrętów i powalonych drzew, dopływa do Jeziora Okrągłego [40,2 km] (powierzchnia 44 ha, długość 1,1 km, szerokość do 0,5 km, maks.
głębokość 4,7 m). Płynąć należy w
stronę widocznych zabudowań, za małą wysepką z trzcin, mijając po prawej zatoczkę. Przy dużym wietrze trzeba uważać na powstającą tu czasem wysoką boczną
falę.
Rospuda wpływa w las, pozostawiając z prawej polanę z budynkami wsi Kotowina,
i płynie łukiem w lewo. Dalej rzeka rozszerza się i wpada do jeziora Bolesty [38,6 km] (powierzchnia 139 ha, długość 5,8 km, szerokość do 0,4 km, maks. głębokość 16,2 m).
Jezioro Bolesty jest początkowo z obu stron porośnięte lasem i ma wysoki prawy
brzeg. Po przepłynięciu ok. 1,5 km widać po prawej ujście do jeziora
rzeczki Czerwonki. Zaraz przy nim jest pole biwakowe, a na przeciwległym
brzegu jeziora następne. Las się kończy, a jezioro wygląda jak głęboka rynna,
ciągnąca się w nieskończoność. Wysokie brzegi, licznie występujące jary, a
także wąwozy porośnięte krzakami i z rzadka drzewami,
nadają temu odcinkowi specyficzny charakter.
Na wysokości zabudowań wsi Małe Raczki jezioro zwęża się,
tworząc szeroko rozlaną rzekę. Nadal płynie się wśród
wzniesień, aż do mostu drogowego [31,5
km] - za nim widać elektrownię wodną, dawniej młyn, wokół której kajaki trzeba przenieść ok.
15 m z lewej strony.
W pobliżu elektrowni zaraz po przenosce, jak najdalej od szosy, po lewej
stronie rzeki rozbijamy namioty na następny nocleg.
Jest to 31.5 km rzeki a więc
przepłynęliśmy 16,2 km
Spodziewamy się być tu ok.16oo Kładka przy młynie prowadzi prosto do
Barku , który na pewno ściągnie wszystkich spragnionych. Można także tu coś
przekąsić z patelni czy z grilla.Tuż obok toalety i kabiny natryskowe, z których można skorzystać po uiszczeniu opłaty.
Jak zwykle ognisko, kolacyjka i dodatki we własnym zakresie. Wszystko
wskazuje na to, że odbędzie się tu spotkanie z ciekawym człowiekiem. Potem
degustacje barkowe i śpiewy przy ognisku.
IV
Dzień 9.VII.2005, sobota
Pobudka jak zwykle o 8oo Zwijanie namiotów, Jakiś posiłek we własnym
zakresie. Gorąca woda z Barku przy młynie i jak zwykle 9.3o w drogę.
Odcinek
bez jezior z przepięknym terenem.
Rzeka prowadzi poprzez zalesiony podmokły teren. Jej nurt jest szybszy,
obfitujący w zakręty, a brzegi wysokie. Widząc most
kolejowy na trasie SuwałkiOlecko, trzeba zachować
ostrożność - w korycie rzeki są pale drewniane. Za mostem można zatrzymać się w miejscu dobrym do kąpieli. Dalej rzeka
jest szersza, płynie szybko, a w jej korycie leży dużo
głazów.
Raczki to wieś gminna, dawniej będąca miastem,
która swoje prawa miejskie utraciła, podobnie jak Filipów i Bakałarzewo, w 1870 r. Obecnie do wsi dojeżdżają pociągi i autobusy PKS, jest tu poczta, ośrodek zdrowia, apteka, policja, restauracja, sklepy, schronisko młodzieżowe.
Przed kolejnym etapem spływu dobrze jest się zaopatrzyć w prowiant właśnie w Raczkach, ponieważ na dalszym odcinku będzie to znacznie
utrudnione. Dla zwolenników łona natury polecany jest wypad na jagodo-lub malinobranie owoce ze śmietaną rozpływają się w ustach. Przed spacerami w lesie należy się jednak zabezpieczyć przed kleszczami.
Pozostawiając ostatnie zabudowania wsi Raczki, rzeka płynie wąskim odcinkiem, meandrującym pośród drzew. Zwisające konary czy resztki drzew
wystające z wody wymagają większej uwagi. W pewnym momencie Rospuda wpływa w
podmokły teren z dużą ilością trzcin po prawej stronie. Rzeka prowadzi w lewo,
mijając po prawej łączkę z ujęciem wody i
widoczną drogę.
Po ok. 100 m pojawi się drewniany
mostek [26,7 km] trzeba przed nim płynąć bardzo
ostrożnie, ze względu na wbite drewniane pale. Za mostkiem, na
prawym brzegu, jest doskonałe miejsce na biwak czy przerwę. Warto stąd zrobić sobie wycieczkę do położonego na wzgórzu pałacu
Paca w Dowspudzie.
Dowspuda to wieś
położona na południe od Raczek, w której ostały się fragmenty pałacu Paca, znanego z powiedzenia Wart Pac pałaca, a pałac
Paca". Do dziś zachował się jedynie ciekawy fragment portyku oraz wieża, zwana Bocianią". Budowę pałacu rozpoczęto w
1820 r. Jego pierwszym budowniczym
był Włoch Piotr Bosio. Od 1823 r. dzieło kontynuował, a w 1827 r. ukończył jego rodak, architekt Henryk
Marconi. Pałac był budowlą dwukondygnacyjną, wzorowaną na angielskim
neogotyku. Zachowany portyk zdobił jego centralną część, służącą za podjazd.
Podpiwniczenie budynku było także dwukondygnacyjne. W pałacu, oprócz bogatej biblioteki,
zgromadzono także okazałe zbiory malarstwa i rzeźby.
Ludwik Michał Pac (1780-1835),
generał wojsk polskich i napoleońskich, przyczynił się do rozwoju Raczek. Po jego udziale w powstaniu listopadowym rząd carski przekazał dobra Paca tytułem konfiskaty w J 836 r. rosyjskiemu generałowi Sulimie, który wraz z późniejszymi
następcami doprowadził pałac do ruiny i w końcu rozbiórki
w 1887 r.
Poniżej wsi Rospuda płynie na przemian wśród łąk i lasów. W pewnym momencie rzeka dociera do mostku o dziwnej konstrukcji, przy którym w zależności
od stanu wody może pojawić się konieczność przenoszenia sprzętu. Dalej, przez
ok. 2,5 km można dać się ponieść szybkiemu nurtowi rzeki. Przed mostem drogowym w osadzie Chodorki [23,5 km], trzeba uważać na drewniane pale. Za mostem barek
gdzie można uzupełnić jakieś lemoniadki czy piwko. Zorganizowanego postoju nie
przewidujemy. Rzeka rozwidla się, jest płytka, porośnięta roślinnością, ma kamieniste dno. Rozpoczyna się jeden z jej ładniejszych odcinków. Podmokłe brzegi,
porośnięte lasem, kryją dużą ilość zwierzyny - nierzadko można tu zobaczyć
brodzące w rzece sarny lub
przemykające przez płytką wodę dziki. Nurt jest jednak szybki, a mielizny, rozwidlenia rzeki, kamienie, wysepki i
kilka zwalonych w poprzek drzew
spowodują z pewnością wzrost adrenaliny.
Z prawej
mija się śródleśną łąkę, a dalej, ok. 2,5 km od mostu w
Chodorkach, pojawi się po prawej stronie
ładne pole biwakowe z dobrym dojściem
do wody. Na wzgórzu dostrzec można budynki należące do wsi Jaśki. Rzeka meandruje pomiędzy brzegami na przemian podmokłymi i wysokimi. Po niezliczonych zakrętach widać
po prawej dużą łąkę, która jest jednocześnie urokliwym miejscem
biwakowym, a po lewej ujście cieku łączącego
z Rospuda śródleśne jezioro Jałowo. Za ujściem po lewej stoi kapliczka
Kapliczka wskazuje starodawne miejsce kultu religijnego, znane obecnie
jako Uroczysko Święte Miejsce". W dniu 24
czerwca, w dzień św. Jana, można tu
obserwować odbywającą się rokrocznie uroczystość. Miejscowa ludność odmawia
wówczas modry, je rytualny posiłek, a następnie składa ofiarę w postaci
żywności i datków. Znajdujący się w tym miejscu krzyż został podobno postawiony 700 lat temu przez ochrzczonych Jaćwingów.
Uroczysko Święte Miejsce 17,5 km rzeki, etap 14 km.
Zależnie od warunków rozbijamy się tuz za kapliczką gdzie są dwa nieduże
placyki mogące pomieścić kilkanaście namiotów. Jak zwykle rozbicie namiotów,
jakaś przekąska i zaczynają się niespodzianki przygotowane przez niezastąpioną
Grażynkę Feltynowską, która rodziła się tuż, tuż koło kapliczki ileś lat temu. Ten
dzień i ta noc będą szczególne . Urok Świętego Miejsca, Krajobraz jakby się
świat ileś lat temu zatrzymał, ostatnia noc spływu, atrakcje i specjalna
regionalna kolacja przy ognisku powinny na długo pozostac w pamięci wszystkich
uczestników spływu. Spać możemy iść nad ranem. Zalecam przed wieczorem dobrze
się wysmarować jakimś panaceum przeciw komarom. Na objeździe trasy w maju już
było ich bez liku.
V
Dzień, 10.VIII.2005 Niedziela
Godzina startu do uzgodnienia wśród uczestników spływu. Będzie to
zależało jak bardzo niektórzy będą spieszyli się tego dnia do domu. Śniadanie
na zimno gdyż w pobliżu nie ma gdzie co kupić. Można wprawdzie zamówić dnia
poprzedniego wiktuały, które rano zakupi mieszkający w pobliżu jeden z
uczestników spływu. Prawdopodobnie też załatwimy dowóz z nieodległego gospodarstwa
gorącej herbaty.I w drogę
Zaraz na starcie drewniany most drogowy [17,8 km].Za mostem stopniowo rzeka poszerza się, a nurt spowalnia, chociaż przewrócone drzewa w dalszym ciągu
utrudniają płynięcie. Do mostu drogowego w Młyńsku [14,1 km] krajobraz się nie zmienia.
Za mostem
rzeka jest głębsza, szersza i wpływa w pole trzcin, tataraków i innej roślinności wodnej. Nurt jest na tyle
szybki, że można go wykorzystać i - zamiast wiosłowaniem - zająć się
obserwacją ptactwa lub opalaniem. Po ok. 3,5 km po prawej pojawia się miejsce, gdzie jest małe źródełko.
Dalej krajobraz pozostaje taki sam, a Rospuda, której koryto osiąga
niespotykaną dotąd szerokość, płynie pośród niezliczonej ilości trzcinowisk.
Momentami rzeka zbliża się do lasu rosnącego po prawej stronie, czasami wije
się wśród łąk.
Po pokonaniu jednego z zakrętów widzi się po lewej ujście rzeki Szczeberki .
Od tego miejsca pozostaje jeszcze ok. 3 km do ujścia Rospudy do jeziora Rospuda (powierzchnia 106 ha, długość 2,6 km, szerokość do 0,6 km, maks.
głębokość 10,5 m). Na tym
odcinku szerokość trzcinowisk zmniejsza się i lasy rosną znacznie
bliżej koryta rzeki. Nurt Rospudy jest już
niemal niezauważalny. Na dalszym odcinku rzeki, podobnie jak na jeziorze,
konieczne będzie wytężone wiosłowanie.
Po wpłynięciu na jezioro po prawej stronie widzimy niedużą wyspę. Coraz
więcej widocznych kajaków, a dalej motorówek sygnalizuje powrót do
cywilizacji". Bliskość Augustowa
sprawia, że z każdym machnięciem wiosła w zasięgu wzroku pojawiać się będzie coraz więcej ludzi.
Płynąc wzdłuż lewego, wysokiego brzegu, z dala widoczny półwysep Goła
albo Zimna Zośka i dwa pola biwakowe. Ten drugi bliżej szosy i
parkingu jest miejscem
Zakończenia Spływu na 3 km. rzeki.
Ostatni etap liczy 14 km. najspokojniejszego ze wszystkich etapów. Dobijamy do brzegu.
Wyciągamy i jakoś porządkujemy kajaki . Kierowcy transportem organizatora po
samochody do Filipowa.
Wracają kierowcy. Wymiana adresów, buźka, buźka, buźka,............. buźka
i do następnego roku. Razem przepłyneliśmy ok.55km. Męczyliśmy się
ze sobą 5 dni i 4 noce. Zjedliśmy.....................,
Wypiliśmy.............................. (proszę wpisać co kto pamięta)
Wyposażenie -> WAŻNE !!!
Od organizatorów dostajemy: Kajaki z
wiosłami i pasami ratunkowymi, namioty, transport i piękną pogodę na Spływ w
prześlicznym krajobrazie.
Ze sobą zabieramy humor, pogodę ducha
i chęć przeżycia wspaniałej przygody wraz z możliwością poznania przepięknych
okolic północno-wschodniej części kraju.
Oprócz tego zabieramy:
- Śpiwory
- Materace lub karimaty
- Poza normalną turystyczną odzieżą konieczne jest zapakować do torby:
- Czapeczka na głowę
- Strój kąpielowy
- Lekką kurtkę przeciw deszczową
- Dwie zmiany letniej odzieży jak trykotowa bluzeczka i szorty.
- Dres sportowy
- Obuwie sportowe
- Koniecznie dodatkowo stare tenisówki czy adidasy do broczenia po płyciznach.
- Ciepły sweter na nocne spacery ewentualnie chłody nad rzeczką.
- Zapałki, latarka
- Koniecznie smarowidło przeciwsłoneczne
- Koniecznie smarowidło przeciw komarom i innemu paskudztwu (kleszcze?), które przyda się szczególnie na ostatnim noclegu.
- Kawałek linki (2-3 mm) do przeciągania kajaka pod zwalonymi drzewami i po płyciznach.
- Kubek i przyrządy do jedzenia i picia
- Przyrządy toaletowe, ręcznik itp.
- Kilka worków foliowych do opakowania rzeczy zabieranych na kajak.
- Specjalne torby żeglarskie (wodoszczelne) do komórki, kamery, aparatu foto.
UWAGA!
Kluczyki do samochodów najlepiej
pozostawić w torbach przewożonych bagaży.
Świetnie i tanio jako zabezpieczenie
komórki na kajaku nadaje się prezerwatywa, których warto kilka ze sobą zabrać (nie
używane!)
Można zabrać ze sobą butlę
turystyczną z czajnikiem.
Może się przydać do porannej kawy na
postojach. Przewożona będzie z bagażami.
Proszę pamiętać. Na kajak zabieramy
najpotrzebniejsze rzeczy podczas spływu danego dnia. Reszta bagaży osobistych
jak torby, ewentualne butle, śpiwory, materace czy karimaty, a także namioty
będzie przewożone ze startu na metę każdego etapu przez organizatora.
Na pierwszy dzień jakąś wałówkę i
dużo, dużo picia gdyż może być gorąco a wysiłek fizyczny i przeżycia powodują
łaknienie.
UWAGA. W cenę spływu wchodzą: kajaki
z osprzętem i namioty. Opłaty biwakowe i parkingowe za samochody. Dowóz kajaków
oraz samochód z krytą przyczepą przewożący bagaże osobiste i namioty pomiędzy
etapami spływu. Atrakcje przygotowane przez organizatorów. Nie powiem, co bo to
małe niespodzianki. Kolacja ciepła przy ognisku pierwszego dnia wieczorem ( bez
napojów) w cenie spływu.
W Filipowie można się zaopatrzyć,
nawet do domu, w świetny bimberek (kilka gatunków).
Degustowałem i daję gwarancję
jakości..
Za dodatkową opłatą płatną już
indywidualnie można zamówić:
Noclegi w Gospodarstwie
agroturystycznym w Filipowie
25 zł osoba pierwszy nocleg.
Za drugi nocleg z Bakałarzewa
25 zł osoba + przywiezienie i
odwiezienie 40 zł za samochód ( 6 osobowy)
W Małych Raczkach domek campingowy po
20 zł osoba
Lub z dowozem i od.. w Filipowie 25 zł
plus samochód 80 zł (do 6 osób)
W Świetym Miejscu nawet nie
zorientowałem się ile to dokładnie kilometrów od Filipowa ale zapewne
kilkanaście więcej niż do Raczek a więc cena odpowiednio wyższa.
Istnieje także możliwość zamówienia
ciepłych obiado-kolacji jednodaniowych na biwaki w Bakałarzewie i Małe Raczki w
cenach 10-15 zł od osoby.
(W Świętym Miejscu w ramach
niespodzianki przygotowanej przez organizatorów cos na przekąskę się znajdzie.)
W Małych Raczkach można zmówić sękacza
z 40 jajek za 80 zł. sztuka.
Taki sękacz (obrzędowe ciasto
regionalne) wystarczy śmiało na 20-30 osób.
Chęć skorzystania z noclegów z
przywozem w Filipowie, w Małych Raczkach i Bakałarzewie czy Świętym Miejscu
należy zgłosić najpóźniej na dwa tygodnie przed rozpoczęciem spływu w celu
zamówienia i rezerwacji.
Także dodatkowe ciepłe posiłki w
Bakałarzewie i Małych Raczkach wymagają zamówienia w tym samym terminie, czyli
na dwa tygodnie przed rozpoczęciem Spływu, do organizatora w celu zapewnienia
rezerwacji.
Mapka spływu
Mapka całej trasy wraz z poszczególnymi biwakami:
Stanisław Pieniążek