.: Data publikacji 02-Mar-2003 :: Odsłon: 8906 :: Recenzji: 1 :: :: :.
Wbrew pozorom możliwości szybkich i łatwych zdobyczy kończą się szybko. W zależności od tego ilu przodków jeszcze żyje i jak spisuje się ich pamięć wspomagana rodzinnymi albumami już posiadacie historię rodziny kilka pokoleń wstecz. Czasami nawet i te kilka pokoleń jest trudne do odnalezienia. Co zrobić, gdy cała rodzina albo nic nie wie albo (tutaj wątek spiskowy ;) nie chce się podzielić swoją wiedzą? Wbrew pozorom jest jeszcze bardzo wiele metod pozyskania informacji.
Oto spis tych najważniejszych uporządkowane (mniej więcej) wg. łatwości dotarcia do nich:
Internet
To najszybsza metoda pozyskania informacji. Istnieje bardzo wiele miejsc w Internecie dedykowanych genealogów, książki telefoniczne oraz inne spisy ludzi, które mogą nam dostarczyć mnóstwo cennych informacji.
Jest jeszcze jeden aspekt: tą drogą można znależć inne osoby poszukujące albo nawet już posiadające informacje o ludziach, czy miejscach, które starasz się znaleźć.
Cmentarze
Cmentarz to takie miejsca, które powinny być zamknięte ze względu na łamanie ustawy o ochronie danych osobowych. Tak przynajmniej mogą uważać wszyscy, którzy jej nie przeczytali. Pomijając ten wątek pseudoprawny to właśnie na cmentarzu możemy zebrać mnóstwo informacji o już nieżyjących członkach rodziny. Jeżeli macie aparat fotograficzny (zwłaszcza cyfrowy) warto też zrobić zdjęcia pomników - przy jakiejś rozmowie ktoś może skojarzyć pomnik z osobą z drzewa.
Archiwa kościelne (parafialne i archiwa archidiezecjalne)
Wiele kościołów traktuje rodzinę i tradycję jako jeden z najważniejszych elementów swojej wiary. Dobrym przykładem jest tu kościół Mormonów, prowadzący badania genealogiczne "od zawsze" i posiadający największe archiwa na świecie. Wracając jednak po Polski i najpowszechniejszego Kościoła Katolickiego to też nie jest źle. Niestety tu i ówdzie dane zaginęły w wojennej zawierusze, niemniej jednak większość kościołów posiada swoje archiwa z ostatnich około 100 lat, ale są i takie, które mają księgi i z XVII wieku. Zazwyczaj księgi z poszczególnych prafii są również dostępne w archiwach archidiecezjalnych.
Archiwa Państwowe
Osobiście nie mam przekonania do archiwów państwowych. Przede wszystkim ze względu na problematycznie wysokie opłaty za koszystanie z nich (a precyzyjniej mówiąc: za wykonywanie kserokopii interesujących nas dokumentów). Przyznaję jednak, że jeszcze nigdy z nich nie korzystałem. Na grupie dyskusyjnej pl.soc.genealogia wiele osób wyrażało się pozytywnie o takiej metodzie, więc może się mylę.
Warto też skorzystać z archiwów ponadregionalnych, jak np. Archiwum Główne Akt Dawnych w Warszawie, biuro Czerwonego Krzyża, czy Centralne Archiwum Wojskowe.
Urzędy Stanu Cywilnego
To prawdziwa kopalnia wiedzy. I jednocześnie największa niewiadoma. W zależności od tego, czy urzędnik (zazwyczaj miła pani od udzielania ślubów) boi się lub nie ustawy o ochronie danych można otrzymać dużo informacji albo nic. Moja jedyna próba w USC skończyła się fiaskiem. Niejednokrotnie jednak taką wizytą można zbudować całkiem duże drzewo (albo uzupełnić mnóstwo informacji). Niestety trzeba podkreślić, że nie można traktować informacji z USC jako nadrzędnej nad innymi źródłami: w przypadku mojego stryja pomylili imię i miejsce zgonu. W końcu to tylko urzędnicy.
Archiwa dotyczące miejscowości
To ciekawe źródło będące dla mnie osobiście najciekawszym materiałem. Z ksiąg pamiątkowych, monografii miejscowości wydanej z okazji jakiejś rocznicy, dokumentacji budowy miejscowego kościoła czy szkoły, a w końcu księgi pamiątkowej Ochotniczej Straży Pożarnej, czy miejscowego chóru można wyczytać bardzo wiele o tym, jak nasi przodkowie żyli.
Warto również dotrzeć do archiwów miejscowego dworu / majątku. Nawet jeżeli nasz przodek był tylko zwykłym wieśniakiem możemy tam znaleźć np. o zarazie dziesiątkującej wieśniaków i stąd wiemy dlaczego połowa dzieci zmarła tak młodo.
Archiwa szkolne czy organizacji
Podobnie do archiwum miejscowości archiwa szkolne, organizacji sportowej czy skautów są wspaniałą bazą informacji.