Dlaczego tyle informacji o piśmie staroniemieckim w wortalu genealogicznym?
Myślę, że podstawowym zajęciem trochę zaawansowanego genealoga jest "przekopywanie" się poprzez wszelkiego rodzaju stare dokumenty, szczególnie ksiągi kościelne, ale również stare rodzinne dokumenty, testamenty i tym podobne. Im dłuższy jest okres czasu i czym większy obszar zainteresowań tym więcej korzyści przynosi znajomość innych języków oraz umiejętność czytania pisma pisanego.
W moim przypadku najprzydatniejszym z języków okazuje się język niemiecki. Właśnie z tym językiem zapoznaje się od początku moich badań wręcz na każdym kroku. Kiedy jednak dotarłem do Ahnenpassów moich przodków postanowiłem ten temat rozpracować bardzo dokładnie i przy okazji stworzyłem to miejsce.
Dlaczego znajomość języka i pisma niemieckiego jest przydatna Polakom?
Właściwie to powody są dwa.
poruszające się granice Polski przekładające się na fakt, że znaczne obszary obecnej Polski były terenami niemieckimi lub pod niemieckimi wpływami
okupacja hitlerowska, która dotknęła Polsce i przy okazji wygenerowała dzisiątki dokumentów, które mogą być przydatne genealogom
Co możesz znależć w tym temacie na stronach GenPolu:
Swego czasu obiecałem również, że wytłumaczę dlaczego publikowanie tych rzeczy było tak rozwleczone w czasie. Otóż zbieranie wszystkich materiałów wraz z całą zabawą z Ahnenpassami (vide artykuł Ahnenpass) zajęła mi około tygodnia. Wtedy założyłem sobie, że w tym czasie wszystko przygotuję i opublikuję. Niestety zaciąłem się na wydawało się banalnej rzeczy. Otóż za najważniejszą rzecz uznałem dostarczenie dobrze zorganizowanych tablic znaków, czyli czegoś co sobie można wydrukować i wziąć ze sobą np. wybierając się do archiwum państwowego. Przygotowałem taki arkusz w Wordzie, no i chciałem wydrukować do formatu .pdf. I tutaj klapa. Okazało się, że chyba najbardziej odpowiedni do tych zadań Acrobat Destiler nie poradził sobie z tym zadaniem. Font Sütterlin ma to fatalne u umlaut w swojej nazwie. Ściągnąłem więc sobie program do modyfikacji fontów i zmienilem tę nazwę. W ten sposób rozwiązałem część problemów. Ale niestety nie wszystkie. I Destiler dalej nie działał. Wtedy trafiłem na program pdf995. Jest kilkaset razy tańszy od Destilera i może dlatego nie taki delikatny: wykonał wydruki tak jak trzeba. Tyle, że cała operacja zajęła mi zbyt wiele czasu i już nie zdołałem pozamykać innych rzeczy. No ale w końcu dzisiaj je publikuję. A przy okazji założyłem w bazie linków specjalną sekcję Narzędzia informatyczne, w której można znaleźć linki do stron tych produktów.