Menu
 
 


Licznik odwiedzin
 
Dzisiaj:2511
W tym miesiącu:105855
W tym roku:450095
Ogólnie:2068512

Od dnia 30-Lip-2005
 


Logowanie
 
 Użytkownik
 Hasło
 Zapamiętaj mnie


Nie masz jeszcze konta? Możesz je założyć tutaj.
 


Języki/Languages
 
Wybierz język interfejsu:

 

 
Słów kilka o księdzu Rontz`u i jego Genalogii.
Wysłany przez: casey włączone Poniedziałek, 13 Marzec 2006 - 00:16
{article-edit-del}
Inne tematyO pewnej genealogii słów kilka
"Widząc, że rzecz pożyteczna proboszczowi i miła ludziom, mieć akuratnie opisanie familii parafii, postanowiłem wszystkie sposobem genealogicznym opisać, aby tak proboszcz mógł lepiej znać trzodę swoją, co Chrystus Pan za powinność pasterską kładzie, Joannes 10,14, a parafianie prętko powziąć informacje o przodkach swoich."

Słów kilka o księdzu Rontz`u i jego Genalogii.

„Genealogia Wszystkich Familii Parochii Wieleńskiej zebranej przez X Antoniego Rontza Kanonika Warszawskiego Proboszcza Wieleńskiego Roku Pańskiego 1786”. [Co ciekawe jest to genealogia rodzin chłopskich]
Powstała w 1786 roku, gdy autor od 22 lat przebywał na probostwie wieleńskim, zapiski natomiast doprowadzone zostały do ok. 1797. Na podstawie zawartego w przedmowie wykazu właścicieli dóbr wieleńskich, oraz ze sposobu prowadzenia zapisków dotyczących ludności wiejskiej, można wnioskować, iż miał, on doczynienia z herbarzami powstałymi w XVIII wieku (Kasper Niesiecki, S. Duńczewski) i wcześniej (Bartosz Paprocki Szymon Okolski). Część dotycząca właścicieli Wielenia oparta została najprawdopodobniej na „Orbis Polonus” Okolskiego, na co wskazuje podana przez niego data, kiedy to Beniamin Zaremba miał być wojewodą poznańskim. Znajomość tych herbarzy mogła skłonić go do spisania genealogii ludności zamieszkującej podległe jego parafii wsie. Sam ksiądz Rontz tak pisze o motywach, które doprowadziły do powstania „Genealogii...”: Widząc, że rzecz pożyteczna proboszczowi i miła ludziom, mieć akuratnie opisanie familii parafii, postanowiłem wszystkie sposobem genealogicznym opisać, aby tak proboszcz mógł lepiej znać trzodę swoją, co Chrystus Pan za powinność pasterską kładzie, Joannes 10,14, a parafianie prętko powziąć informacje o przodkach swoich. Rozumiem, że to dzieło na świecie jedyne jest, że jej się nie łatwo, kto podjąć chce, i gdzie metryki nie są w dobrym porządku to wcale nie podobno.
Do napisania „Genealogii...” wykorzystał znajdujące się wtedy w kościele wieleńskim stare metryki chrztów, ślubów oraz zgonów, wiadomości te uzupełnił w miarę potrzeb informacjami pochodzącymi od najstarszych mieszkańców swojej parafii. Braki w metrykach kościelnych wynikały z niedbalstwa poprzednich proboszczów, czy też zaginięcia niektórych. O kompletowaniu informacji do „Genealogii...” pisze, co następuje: Ja, naprzód do tego sobie torowałem drogę przez to, żem zaraz po przybyciu moim metryki wszystkie od roku 1606 przepisał i regestrami opatrzył, które mi służyły na to, że każdego snadno znaleźć mogłem; z tym wszystkim jednak to ułożenie może nie stało się bez wielkiej trudności z dwóch najbardziej racji, że wielu chrztów i ślubów przez niedbalstwo nie napisano i że po wsiach polskich ludzi nie po ojcu, ale po miejscu nazywają. Natomiast Metryka umarłych najniedbalej, a i to dopiero od roku 1700 napisana jest (...).
Antoni Rontz jako proboszcz przebywał w Wieleniu 35 lat, od września 1764 do września 1799, a więc w czasie, kiedy powinna mieć miejsce wspomniana kolonizacja, a zapiski o ludności, która przywędrowała na te tereny powinny znaleźć miejsce w jego bardzo skrupulatnie prowadzonej genealogii.
„Genealogia...” została napisana ręcznie, na papierze czerpanym, liczy 333 numerowane podwójnie strony zapisane dwoma rzędami kolumn, poza pierwszymi 15 poświeconymi przedstawionej w skrócie historii parafii wieleńskiej, oraz właścicielom dóbr, wieleńskich.
Wyodrębnione w niej zostały następujące części: przedmowa, wykaz właścicieli, proboszczów wieleńskich, kanoników i altarystów, a następnie miasto i wsie podległe wieleńskiemu probostwu: miasto Wieleń (karty: 15-84), wieś, Rosko (karty: 87-145), wieś Drasko (karty: 147-208), wieś Wrzeszczyna (karty: 211-30), wioska Mężyk (karty: 235-50), wieś Żelichowo (karty: 251-80), tzw. Strona Niemiecka (karty: 281-306), oraz Regestr Generalny (karty: 307-11). Każda z wymienionych części poza podanymi numerami kart posiada także jeszcze jedną numerację odnoszącą się tylko do danej wsi i tak Wieleń ma stron 84, Rosko 50, Drawsko 56, Wrzeszczyna 15, Mężyk 14, Żelichowo 22 i Strona Niemiecka 19. W ramach tych wsi mamy wyszczególnionych także mieszkańców Pęckowa, Piłki, Łokacza, Huty, Humru, Olędrów – wsi wchodzących niewątpliwie w skład dominium sapieżyńskiego.
Budowa poszczególnych części poświęconych wymienionym wyżej wsią jest identyczna, najpierw wymienieni zostają sołtysi, następnie kmieciowie, a po nich inni ludzie. Po wymienieniu wszystkich mieszkańców danej wsi znajduje się rejestr występujących w niej rodzin w kolejności alfabetycznej z podanymi odpowiednimi numerami stron, na których można ich odnaleźć. Po nim zamieszczony jest aneks, w którym zostały odnotowane zmiany, które nastąpiły po 1787 roku według kolejnych lat 1788-97, w następującym porządku: urodzenia, zgony i śluby. W części zatytułowanej miasto Wieleń wyodrębnieni są również mieszczanie, oraz tzw. Zamoście niemieckie.
Zapiski prowadzone do roku 1788 przypominają swym układem herbarze. Nie są one jednak wymieniane alfabetycznie, a według wielkości gospodarstw i zajęć. Po roku 1788 podobne są do wypisy z ksiąg metrykalnych (bez danych o rodzicach chrzestnych, czy świadkach ślubów). Od herbarzy odróżnia ją także lakoniczność informacji o poszczególnych osobach – daty urodzenia, ślubu, śmierci, czasami podane, czym się zajmowali, lub też niecodzienne przyczyny zgonów.
Biorąc pod uwagę zarówno znajomość prowadzenia jak i sporządzania genealogii, należy się spodziewać dokładności i rzetelności zapisków oraz odnotowania faktu odejścia, lub przyjścia większej ilości osób w czasie, gdy był on proboszczem. Przedmowa do Genealogii wyjaśnia skąd pochodzą zawarte w niej dane dotyczące mieszkańców: parafii wieleńskiej, oraz tego jak zmieniali oni nazwiska.
Obejmuje ona osoby żyjące na tych terenach między 1592 a 1797 rokiem (pierwsza i ostatnia data), podając wspominane wcześniej dane: imię i nazwisko, daty urodzenia, ślubu, śmierci, imiona rodziców i współmałżonków, miejsca urodzenia i śmierci (w większości wypadków), gdy ktoś wyprowadził się podaje, dokąd, a kiedy przybył ktoś obcy to skąd. Zawarte w niej informacje o mężczyznach są bardziej szczegółowe (imię, nazwisko, daty: urodzenia, ślubu, śmierci, czym się zajmowali), niż w wypadku kobiet (imię, nie zawsze: nazwisko, data urodzenia, ślubu, śmierci), gdzie odnotowana została znaczna ich liczba określona tylko przy pomocy imienia. Zdarza się też, iż mieszkańcy tych terenów w XVII wieku, nie mają podanej daty urodzenia, a pierwsza data, pod którą występują to data ślubu.
Zgodnie z przepisami kościelnymi istniał obowiązek prowadzenia od 1614 roku księgi zmarłych. Jednak w wypadku ustalania daty śmierci w oparciu o wzmiankowaną pracę napotykamy, na pewien problem a mianowicie, ostatnią data, pod którą występuje osoba jest data urodzenia jego ostatniego dziecka (tu dwa warianty) 1) przy dacie urodzenia podany ojciec np. 1 V 1789 Jan syn Tomasza, Pikta; 2) podane, że, on nie żyje bez daty, znana data urodzenia ostatniego dziecka, więc teoretycznie 9 miesięcy wcześniej on żył, mógł żyć dłużej, ale na to nie ma danych. Niedokładność przy wpisywaniu dat zgonów tłumaczy ks. Rontz tym, że: Metryka umarłych najniedbalej, a i to dopiero od roku 1700 napisana jest, i że ludzie często umarłych swoich sami pochowają nie opowiadając się proboszczowi, wszyscy napisani być nie mogli i dla tego roku śmierci nie wielu ludziom przydać mogłem. Można jednak najczęściej domyśleć się, gdy albowiem, kto drugą żonę pojął, albo żona za drugiego szła męża, znać, że żona jego lub mąż jej krótko przed tym drugim ślubem umarł. Dalej wyjaśnia jeszcze: z tej przyczyny, czego z metryki dochodzić nie mogłem, pilnym wypytaniem starych ludzi doszedłem. Nie znajdziesz, zatem wszystkich ode mnie w tej genealogii położonych metryk z racji, że 1) wielu nie napisano, 2) nie, którzy z żonami i dziećmi skądinąd tu przyszli, a 3) inni tu ożeniwszy się, wyszli na czas gdzie indziej a potem z dziećmi tam spłodzonymi wrócili się do dóbr tutejszych.
Należy jednak zaznaczyć, iż autor „Genealogii...” mógł nie wziąć pod uwagę jednego faktu, jakim być mogła nieścisłości, a nawet nieprawdziwości relacji wspomnianych przez niego osób, wynikająca z upływu czasu, gorszej pamięci, czy też oparciu interpretacji tylko na ustnych rodzinnych przekazach.
Ksiądz Antoni Rontz urodził się 7 kwietnia 1729 roku w Lesznie, jako syn Jana Bogumiła Rontza, ogrodowego, czyli ogrodnika w Lesznie (najpierw prawdopodobnie w dobrach Leszczyńskich, a następnie w ogrodzie podarowanym przez nich miastu) i Anny Rozalii Nelknerówny, córki leszczyńskiego krawca. Jego ojciec pochodził z Wrocławia, gdzie urodził się 19 marca 1692 roku, jednak większość swego długiego życia spędził w Lesznie, gdzie zmarł 6 lutego 1777 roku w wieku 85 lat. Matka pochodziła z Leszna, urodziła się 15 października 1705 roku i w wieku 22 lat (3 czerwca 1727) we Wschowie poślubiła swego męża, później ojca autora „Genealogii...”. Antoni Józef, dwojga imion Rontz, przyszły proboszcz wieleński, był pierworodnym, najstarszym z czwórki rodzeństwa. Miał on młodszego brata Jana Bogumiła urodzonego 11 stycznia 1739 roku, imiennika i kontynuatora zawodu ojca, żonatego od 17 października 1768 roku z Maria Elżbieta Hofmanowa (prawdopodobnie wdową) pochodzącą z Rydzyny (ur. 17 V1740), z która miał syna Łukasza (ur. 17 X 1771). Z dwóch sióstr Antoniego pierwsza Anna urodzona 27 października 1741 roku, wyszła za mąż w wieku 17 lat (18 X1758) za starszego od niej o 15 lat Andrzeja Schmidta (ur. 26 XI 1726) snycerza z Królewca. Druga młodsza – Weronika, urodzona 26 marca 1749 roku, zmarła panną w wieku 29 lat (25 IX 1778) w Wieleniu, zapewne na plebani u brata. Prawie półtora roku wcześniej zmarł 6 lutego 1777 roku w Lesznie ich ojciec, natomiast matka umarła u syna księdza w Wieleniu 25 lutego 1786 roku.
Rodzina Rontzów była prawdopodobnie wyznania rzymsko – katolickiego, oraz dwujęzyczną, co biorąc pod uwagę fakt, iż żyła w kręgu oddziaływania niemieckiej i polskiej kultury, co w Lesznie mającym w czasach saskich zróżnicowany składzie etniczny i wyznaniowym, było powszechne. Przy niezbyt wysokich chyba dochodach pieniężnych głowy rodziny i innych korzyściach czerpanych przez ojca, z zawodu ogrodnika, sześcioosobowa familia Rontzów musiała żyć raczej skromnie. Dlatego wybór kapłaństwa jako przyszłej drogi życia przez Antoniego Rontza mógł wynikać nie tylko z powołania, ale i z konieczności zapewnienia sobie materialnego bytu.
Sam autor „Genealogii...” nie wspomina nigdzie o swym wykształceniu. Sądzić można, iż zanim trafił do seminarium duchownego musiał przejść dwa etapy nauki: elementarny i średni. Można także przypuszczać, że w dzieciństwie uczęszczał przez dwa lata, od 9 roku życia, do szkoły elementarnej przy kościele farnym parafii św. Mikołaja w Lesznie. Potem mógł się uczyć w Akademii Lubrańskiego lub raczej w Kolegium Jezuickim w Poznaniu, na co zdaje się wskazywać jego zamiłowanie do studiów historyczno – genealogicznych. Do poznańskiego kolegium uczęszczał najpewniej w latach 1741-48, kiedy to przeszedłby przez oba stopnie nauczania: „trivum (infima, gramatyka i syntaksa) i quadrivium (retoryka, filozofia, teologia). Jego wiedza (znajomość łaciny, historii, wspomnianych powyżej herbarzy), wskazują, że edukację średnią zakończył prawdopodobnie w wieku 19-20 lat. Miał on szczęście należeć do tego pokolenia uczniów szkół jezuickich, których od 1740 roku objął nowy program nauczania historii z geografią. Odtąd nauka tego przedmiotu była obowiązkowa, nie stanowiła zbioru różnorodnych, przypadkowych informacji służących popisom erudycyjnym. Według nowego programu przerabiano kolejno dzieła biblijne, historie starożytną, historię cesarstwa rzymsko – niemieckiego, dzieje innych królestw i państw, (w dużym zakresie ojczyste, polskie), geografię i historie Kościoła.
Po nauce w kolegium jezuickim Antoni Rontz trafił zapewne na dwuletnie studia kapłańskie, które odbywał raczej w Seminarium Księży Misjonarzy św. Wincentego a Paulo w Warszawie, niż w seminarium diecezjalnym w Poznaniu na Ostrowie Tumskim. Studia w ówczesnym seminarium obejmowały teologie dogmatyczną i moralną z kazuistyką, prawo kanoniczne, historię Kościoła i teologie praktyczną, tj. liturgikę i ryt, homiletykę i katechetykę, oraz śpiew.
W dniu 22 grudnia 1752 otrzymując wcześniej święcenia na subdiakonat i diakonat, został „insynuowany w Warszawie”, przy którymś z kościołów. W latach 1753-4 był wikarym w Wieleniu, po czym powrócił do Warszawy, gdzie już przed 1764 otrzymał godność kanonika prawdopodobnie kolegiaty warszawskiej pw. św. Jana w Warszawie. Na kapłana do diecezji poznańskiej, obejmującej również archidiakonat czerski ze stolicą kraju, mógł go wyświęcić któryś z ówczesnych biskupów – sufraganów diecezji poznańskiej (prawdopodobnie Jan Tadeusz Kierski biskup tytularny boliński), lub nawet sam jej ówczesny biskup – ordynariusz Teodor książę Czartoryski. Od niego na pewno otrzymał ksiądz Antoni Rontz ordynacje na parafię w Wieleniu, niewątpliwie po uprzednim uzyskaniu zgody na jego osobę ówczesnego patrona Piotra Pawła Sapiehy, wojewody smoleńskiego, właściciela dóbr wieleńskich.
Na probostwo przy kościele pw. św. Michała Archanioła i Wniebowstąpienia Najświętszej Marii Panny został ks. Antoni J. Rontz wprowadzony (zapewne przez dziekana) dnia 29 września 1764 roku, po śmierci jego poprzednika ks. Wojciecha Korniewicza, tutejszego proboszcza w latach 1730-64.
Ksiądz Antoni Rontz zmarł na nim po dokładnie 35 latach służby duszpasterskiej - 29 września 1799 roku, w wieku 70 lat.

Kasia Krüger
 

 

Powiązane odsyłacze
  · Więcej o Inne tematy
· Napisane przez casey


Najczęściej czytany artykuł w Inne tematy:
IV Ogólnopolski Spływ Genealogów

 

Słów kilka o księdzu Rontz`u i jego Genalogii. | Loguj/Utwórz konto | 2 Komentarze
Próg
Komentarze są własnością ich twórców. Nie ponosimy odpowiedzialności za ich treść.
Re: Słów kilka o księdzu Rontz`u i jego Genalogii. (Wynik: 1)
przez jacek_cieczkiewicz (jacek_cieczkiewicz@NOSPAMpoczta.onet.plNIECIERPIESPAMU)
włączone 13 Mar 2006 - 13:20
(Informacje o użytkowniku | Wyślij wiadomość) http://jacek1ci.fm.interia.pl/
Brawo Kasiu! To jest duży kawał rzetelnej roboty. A tak przy okazji - proponuję ogłosić księdza Rontz'a patronem genealogów-amatorów.
Jacek


    
Dodaj do ulubionych .::. Startuj z nami .::. Rekomenduj nas .::.
Copyright 2004 Tomasz Nitsch ( admin@genpol.com ) | Warunki używania serwisu | Polityka prywatności

Powered by the AutoTheme HTML Theme System
Page created in 2.522998 Seconds