Menu
 
 


Licznik odwiedzin
 
Dzisiaj:1560
W tym miesiącu:59888
W tym roku:404127
Ogólnie:2022544

Od dnia 30-Lip-2005
 


Logowanie
 
 Użytkownik
 Hasło
 Zapamiętaj mnie


Nie masz jeszcze konta? Możesz je założyć tutaj.
 


Języki/Languages
 
Wybierz język interfejsu:

 

 
Przykład poszukiwania zagubionego ogniwa
Wysłany przez: Fronczak_W włączone Czwartek, 25 Maj 2006 - 08:33
{article-edit-del}
Porady dla genealogówDość często spotykamy się z problemem ustalenia następnego ogniwa w łańcuchu przodków.
Ponieważ wielokrotnie musiałem się zmierzyć z takimi zagadkami, pomyślałem, że warto podzielić się swoimi doświadczeniami w tej mierze.
Jako przykład wybrałem najbardziej spektakularny przypadek, który zmusił mnie do zastosowania wszystkich możliwych metod badawczych, a i tak wynik przyjmuję jedynie z dużym prawdopodobieństwem. Opisana historia jest o tyle prosta, że wszystkie zdarzenia miały miejsce w jednej parafii.


Odkrywając kolejne karty rodzinnego pasjansa, dowiedziałem się, że kolejną moją prababką była Marianna Koźbianka, żona Stanisława Mądrego.
Naturalną koleją rzeczy było dalsze poszukiwanie zapisu ślubu tej pary, a następnie ustalenie ich rodziców.
Ślub miał miejsce w Pszczonowie w 1789 roku, a więc zapisy w księgach dokonywane były skrótowo po łacinie. W akcie małżeństwa niestety nie znalazłem wzmianki o rodzicach młodej. Pomijam tutaj celowo problemy związane z pradziadkiem, bowiem nie nastręczało to w tym wypadku większych problemów.
Postawiłem sobie pytanie, gdzie mogę znaleźć adnotację dotyczącą rodziców Marianny?
Opierając się o dotychczasowe doświadczenia sporządziłem sobie listę takich dokumentów.
1/ W aktach urodzenia dzieci, ale tylko w tzw. aktach narracyjnych, a więc w przypadku Kongresówki po roku 1808, czasami spotykałem się, że świadkiem zgłoszenia urodzenia był dziadek dziecka,
2/ W kościelnych księgach chrztów sporządzanych po łacinie, zdarzało się, że zapisując rodziców dziecka, po imieniu rodzica zapisywano niekiedy imię jego ojca (podobnie jak Rosjanie zapisywali „imieatczestwo”).
3/ Oba wymienione przypadki odnoszą się również do zapisów dotyczących zgonów dzieci, gdzie czasami osobą zgłaszającą zejście dziecka bywał dziadek. W przypadku ksiąg łacińskich można liczyć na uzupełniający zapis opisany w punkcie drugim.
4/ W akcie zgonu osoby, której rodziców poszukujemy, w tym przypadku w akcie zgonu Marianny Mądrej z domu Koźbianka.. Jeśli zgon nastąpił na początku XIX wieku, jest duże prawdopodobieństwo, że odnotowany został podwójnie: w księgach stanu cywilnego sporządzanych po polsku i w kościelnych księgach zgonów sporządzanych po łacinie.
Przez długi czas bowiem, mimo wprowadzenia na mocy Kodeksu Napoleona zapisów cywilnych, w kościołach prowadzono równolegle odrębną dokumentację łacińską.
Jest więc podwójna szansa odnalezienia interesującej nas wzmianki.
W tym miejscu należy zaznaczyć, że musimy się liczyć z dodatkową trudnością związaną z poszukiwaniem aktu zgonu kobiety. Mogła ona bowiem owdowieć i ponownie wyjść za mąż, a wówczas w akcie zgonu figurować będzie pod drugim nazwiskiem.
Pomijam już tutaj takie komplikacje z jakimi czasami miałem do czynienia, a mianowicie zapisanie w akcie zgonu pod powszechnie używanym przezwiskiem, zamiast nazwiskiem.
Szukałem kiedyś aktu zgonu prababki Katarzyny Majcher z domu Jachnikówny, a z pierwszego małżeństwa Szczepanowem i niestety nie mogłem znaleźć. Po wielu dokładnych analizach ustaliłem, że za życia często zapisywano ją „Jachnikówny vulgo Śniegulanka”.
I właśnie pod takim nazwiskiem – przezwiskiem figurowała w akcie zgonu.
5/ Innymi zapisami, w których może wystąpić imię rodzica są zapowiedzi i alegata.
Podaję to jedynie dla uzupełnienia tej listy, bo w tym konkretnym przypadku nie miałem do
dyspozycji tego typu dokumentów.

Nie wdając się w zbędne opisy kolejnych działań podam, że znalazłem zapisy dotyczące narodzin wszystkich dzieci, kilka aktów zgony dotyczących dzieci, ponowny ślub Marianny, bo zgodnie z przewidywaniami wcześnie owdowiała i ponownie wyszła za mąż, a na zakończenie akt zgonu pod innym nazwiskiem.
Nigdzie ani śladu imienia ojca. Co w takim przypadku robić?
Pozostaje inna metoda, mniej pewna, ale czasami skuteczna.
Należy postarać się odnaleźć zapis dotyczący urodzenia Marianny Koźby.
Pomocne mogą okazać się informacje dotyczące wieku Marianny zawarte w analizowanych dotychczas dokumentach. W tym przypadku miałem jedynie w akcie zgonu wskazówkę, którą należy traktować jako pewną wartość przybliżoną.
Z zapisu tego wynikało, że Marianna powinna urodzić się około 1770 roku. Oznaczało by to, że wychodząc za mojego pradziadka miała około 19 lat.
Powróćmy do zapisu łacińskiego dotyczącego tego ślubu. Podano tam, że Marianna była panną pochodzącą z Pszczonowa.
Następnym krokiem było więc prześledzenie wszystkich Koźbów w Pszczonowie w obrębie jednego pokolenia.
Dlaczego całego pokolenia? Wynika to z dotychczasowego doświadczenia. Ale zróbmy to tak, jak bym robił nie mając o tym zielonego pojęcia.
Poszukajmy Marianny Koźby urodzonej w Pszczonowie około 1770 roku.
Okazuje się, że są trzy Marianny. Jedna urodzona w roku 1770 i dwie, będące dla siebie siostrami stryjecznymi, urodzone w 1771 roku.
Co dalej? Należy prześledzić losy tych dziewcząt. Można się liczyć z tym, że któraś z nich zmarła wcześnie i w ten sposób ją wyeliminujemy. Ba, ale niestety akta zgonu dla tej parafii zachowały się od znacznie późniejszego okresu.
Postanowiłem zastosować metodę pośrednią poprzez prześledzenie dalszych narodzin w tych trzech rodzinach Koźbów. Dlaczego?
Otóż często obserwuje się zjawisko polegające na nadawaniu kolejnym dzieciom imion wcześniejszych, zmarłych dzieci. Jeśli więc zaobserwuję, że w danej rodzinie w dalszych latach pojawi się jeszcze jedna Marianna, będzie to świadczyło, że ta wcześniejsza zapewne zmarła w wieku dziecięcym i będę mógł ją wyeliminować jako moją prababkę.
Trafiłem. Okazało się, że Mariannę urodzoną w 1770 zastąpiła siostra urodzona w pięć lat później.
Pozostały więc dwie urodzone w 1771 roku.
W jaki sposób dociec, która z nich jest moją prababką?
Jedyna droga, to prześledzić wszystkie zapisy dotyczące drugiej Marianny, tak jak to zrobiłem z pierwszą, mając nadzieję, że wśród nich spotkam zapis umożliwiający identyfikację.
Znalazłem ślub drugiej Marianny Koźbianki z Paciorkiem, również bez wzmiankowania imienia ojca. Dalsze dokumenty, włącznie z aktem zgonu nie przyniosły rezultatu.
Właściwie sytuacja była patowa. Byłem jednak na tyle zdeterminowany, że wierzyłem, że musi być jakiś ślad.
Napisałem powyżej, że powinniśmy prześledzić rodzinę Koźbów w obrębie jednego pokolenia. W takich przypadkach jest to konieczne, bo czasami dopiero graficzne odwzorowanie rodzinnych powiązań podsuwa nam rozwiązanie problemu.
Zrobiłem to, rozrysowując ich drzewo genealogiczne. Było to o tyle istotne, że niezależnie od tego, która Marianna jest moją prababką, to z uwagi na ich wzajemne bliskie pokrewieństwo, są ze mną spokrewnione, a ich dziadek jest z pewnością moim bezpośrednim przodkiem.
Mając przed oczami rodzeństwa obu dziewcząt, naniosłem na grafik wszystkich świadków i chrzestnych występujących w aktach chrztów dzieci obu potencjalnych prababek.
Ta metoda okazała się skuteczna.
Zaobserwowałem prawidłowość. Chrzestnymi dzieci było najczęściej albo rodzeństwo, albo małżonkowie rodzeństwa. W ten sposób z dużym prawdopodobieństwem zidentyfikowałem, która z panien Koźbianek wyszła za Paciorka, a która za Mądrego.
Droga pokrętna, żmudna, ale taka jest genealogia i w tym tkwi urok poszukiwań.

Waldemar Fronczak

 

 

Powiązane odsyłacze
  · Więcej o Porady dla genealogów
· Napisane przez Fronczak_W


Najczęściej czytany artykuł w Porady dla genealogów:
Zagubieni przodkowie.

 

Przykład poszukiwania zagubionego ogniwa | Loguj/Utwórz konto | 6 Komentarze
Próg
Komentarze są własnością ich twórców. Nie ponosimy odpowiedzialności za ich treść.
Re: Przykład poszukiwania zagubionego ogniwa (Wynik: 1)
przez ewaduch włączone 25 Maj 2006 - 16:13
(Informacje o użytkowniku | Wyślij wiadomość) http://http://

Waldku, podałeś tyle cennych dla mnie sposobów na odnalezienie "brakującego = zaginionego ogniwa", że jestem teraz dobrej myśli na odnalezienie listka mojego drzewka. Metoda graficznego przedstawiania powiązań rodzinnych jest rzeczywiście znakomita i stosowałam ją wcześniej. A teraz pozwolisz, że kierując się Twoimi radami przejrzę jeszcze raz papiery. Nigdy nie pomyślałam o alegatach... ani o przezwiskach, choć powinnam to już umieć przewidzieć.
Gratulacje i serdeczne dzięki za podpowiedź.
Wszystkiego... Ewa Szczodruch


Re: Przykład poszukiwania zagubionego ogniwa (Wynik: 1)
przez azymek5 (azymek5@wp.pl)
włączone 25 Maj 2006 - 16:45
(Informacje o użytkowniku | Wyślij wiadomość)
Waldek!
Przeczytanie( z analizą) Twego tekstu zajęło mi trochę więcej niż 5 minut. Domyślam się, że te wszystkie czynności pochłaniały Cię conajmniej 1-3 lata. Bo znam meandry poszukiwań we własnym rodzie, ciągle jeszcze do uzupełnienia.
Edek


Re: Przykład poszukiwania zagubionego ogniwa (Wynik: 1)
przez AndrzejQ (andrzej.kuzinski_xlatwp.pl)
włączone 27 Maj 2006 - 10:04
(Informacje o użytkowniku | Wyślij wiadomość) http://republika.pl/broda02
A wszystkie te badania i analizy przeprowadziłeś mimochodem, w trakcie fotografowania ksiąg metrykalnych w Księstwie Łowickim? :)
Wspaniały wykład! Gratuluję!
Podobnie zawiła i wymagająca mistrzowskiej dedukcji oraz benedyktyńskiej cierpliwości jest "droga do prawdy", którą czytałem chyba na stronie Chrystiana Orpela oraz (co mamy okazję obaj śledzić) - blog Małgosi Nowaczyk na GeneBase.
Pozdrawiam
Andrzej


Re: Przykład poszukiwania zagubionego ogniwa (Wynik: 1)
przez Claire (korzenie@gazeta.pl)
włączone 30 Maj 2006 - 19:30
(Informacje o użytkowniku | Wyślij wiadomość)
Dobra robota, detektywie :-)
Tylko brać przykład !

Pozdrawiam serdecznie,
Aneta Kaczmarek


Re: Przykład poszukiwania zagubionego ogniwa (Wynik: 1)
przez Fronczak_W (wfronczkSPAM@o2SPAM.pl)
włączone 31 Maj 2006 - 11:52
(Informacje o użytkowniku | Wyślij wiadomość)
Serdecznie dziękuję wszystkim za miłe słowa. W czasie wielu lat poszukiwań, spotykałem się z różnymi problemami, które starałem się rozwikłać.
Przy skąpej niegdyś literaturze, stosowałem czasami własną metodę prób i błędów. Odnajdywałem niewidoczne furtki lub pokonywałem przeciwności uporem.
W trakcie rozmów o genealogii przyjaciele uświadomili mnie, że moje doświadczenia mogą się komuś przydać, Może warto kontynuować takie opowieści?


Re: Przykład poszukiwania zagubionego ogniwa (Wynik: 1)
przez Budzynowski (rkbudzynowski@wp.pl)
włączone 25 Sie 2006 - 01:52
(Informacje o użytkowniku | Wyślij wiadomość) http://
Witaj Waldemarze.
W swojej wypowiedzi zadałeś pytanie: "Czy warto kontynuować takie opowieści ?"
Nikt Ci nie odpowiedział do dziś, to ja (żółtodziób) Ci odpowiem.
Ależ absolutnie nie, gdyż są długie, męczące, nic nie wnoszą i w ogóle są smętne :-) - Oczywiście to żart.
Waldemarze, na Boga, przecież my tu wszyscy właśnie na takie Twoje (i innych zaprawionych w bojach genealogów) Opowieści (opowieści specjalnie z dużej litery) czekamy. Czytałem ten Twój tekst dwa razy, a następnie porobiłem jeszcze z niego notatki.
Powiem (napiszę) tak, Waldemarze to Twój obowiązek, by pisać takie teksty :-) oczywiście znów żartowałem, ale tak serio, to bardzo Cię Waldemarze proszę (myślę, że nie tylko w swoim imieniu) byś pisał takich tekstów jak najwięcej. A za ten już napisany, bardzo Ci dziękuję
Pozdrawiam. Robert.


    
Dodaj do ulubionych .::. Startuj z nami .::. Rekomenduj nas .::.
Copyright 2004 Tomasz Nitsch ( admin@genpol.com ) | Warunki używania serwisu | Polityka prywatności

Powered by the AutoTheme HTML Theme System
Page created in 0.285622 Seconds