Menu
 
 


Licznik odwiedzin
 
Dzisiaj:4564
W tym miesiącu:214384
W tym roku:823148
Ogólnie:2441565

Od dnia 30-Lip-2005
 


Logowanie
 
 Użytkownik
 Hasło
 Zapamiętaj mnie


Nie masz jeszcze konta? Możesz je założyć tutaj.
 


Języki/Languages
 
Wybierz język interfejsu:

 

 
Zmierzyć się z rodzinną legendą.
Wysłany przez: Fronczak_W włączone Sobota, 03 Czerwiec 2006 - 00:56
{article-edit-del}
Porady dla genealogówW większości rodzin mamy do czynienia z jakąś legendarną postacią, o której więcej się mówi „podobno” i „słyszałem że…” niźli znamy faktów. Czy jest szansa na złożenie z okruchów informacji prawdziwego obrazu tej osoby? Jak rozpocząć poszukiwania, gdy prawie niczego nie wiemy lub przekazy zdają się nieprawdopodobne?
Spróbowałem zmierzyć się z taką rodzinną legendą. Pogoń trwała ponad rok.
Opisałem ją ku pokrzepieniu młodych adeptów genealogii, by nawet w beznadziejnych na pierwszy rzut oka sytuacjach, nie poddawali się.


Opowieść poświęcona jest pogoni za moim krewnym, Antonim Kamińskim.
Przez długie lata Antoniego nie było, a właściwie był jakiś niejasny przekaz o starszym bracie babci, który dawno temu miał wyjechać do Ameryki.
W czasie spotkania z jednym z dalekich wujków, dowiedziałem się, że tuż po II wojnie światowej Antoni napisał list do rodzinnych Płoniaw, dopytując się o zdrowie rodziny. Padła także krótka informacja, że Antoni „był u Hallera” i z zawodu był rzeźnikiem. Nikt nic więcej nie potrafił powiedzieć.
Ten Haller ciągnął mnie jak magnes. Postanowiłem odszukać zagubioną owieczkę. Ba, ale jak to ugryźć?
Po powrocie do domu ułożyłem plan poszukiwań. Sprawdziłem dostępne dane dotyczące
Józefa Hallera i jego Armii.
Pierwsza wersja zakłada wstąpienie do tzw. Błękitnej Armii tworzonej we Francji.
W wykazach rekrutów jakimi dysponuje Ośrodek w Pułtusku brak było takiego Antoniego.
Pomyślałem: skoro nie wiadomo jak zacząłeś, to może ustalimy jak skończyłeś.
Kupiłem sporo literatury dotyczącej Błękitnej Armii. Jak się należało spodziewać nigdzie śladu Kamińskiego. Nic to.
Na polonijnych stronach internetowych znalazłem informację dotyczącą statków przewożących powracających do Ameryki halerczyków.
Tak więc był to ślad, który wraz z personaliami: Antoni Kamiński syn Wincentego urodzony w Płoniawach przed 1898r (rok urodzenia młodszego brata), mógł doprowadzić do celu.
Pozostawiłem zapytania na portalach genealogicznych w USA i zacząłem przeglądać wykazy pasażerów wymienionych statków.
Na rezultaty nie czekałem długo. W manifeście SS President Grant, który przybył do „wrót” Ameryki – wysepki Ellis Island (Nowy Jork) 16 lutego 1921 r. figuruje Antoni Kamiński lat 26, kawaler, narodowości polskiej, urodzony w „Ploniawa”.
Przyglądając się jednak uważnie drugiej stronie manifestu, zauważyłem, że wypełniona była rubryka z informacją „kiedy i gdzie mieszkał pasażer – imigrant w US”
Podane były tam lata 1913-1918 i miasto Detroit MI. Oznaczało to tylko jedno: Antoni wyemigrował do Stanów jeszcze przed wybuchem I wojny, a następnie zaciągnął się do tworzonej tam Armii Hallera. Wraz z nią przybył do Europy, a zakończył ten rozdział życia w Gdańsku wsiadając na pokład SS President Grant.
Jakby na potwierdzenie nowego odkrycia, przyszła ze stanów informacja. Napisał do mnie dr Paul Valasek z pochodzenia Polak, zajmujący się zawodowo historią polonii amerykańskiej. W liście podał, że Antoni powrócił do Ameryki wraz z jego dziadkiem Janem Kostrubalą. Obok zawarte były najważniejsze dane z karty mobilizacyjnej. Data urodzenia (January 7, 1896), imię ojca, zawód oraz adres rodziny w Ameryce. Niezwykle cenne informacje potwierdzające ponadto, że jest to „mój” Antoni.
Podana data urodzenia umożliwiła odnalezienie w spisie Social Security Death Index daty śmierci i ostatniego miejsca zamieszkania Antoniego. Zmarł w Taylor w Michigan, a jego SSDI 372-01-3158 .
W książce telefonicznej Taylor czyli miejsca zamieszkania właściwego Antoniego znalazłem dwóch Kamińskich. Próbowałem porozmawiać telefonicznie, ale równie dobrze można rozmawiać z Chińczykami. Albo to inni Kamińscy, albo nie bardzo wiedzieli o co chodzi?
Szkoda bo bardzo liczyłem na odtworzenie wojskowej przeszłości mojego szanownego kuzyna przy pomocy Jego potomków. Może uczestniczył w zaślubinach Bałtyku? Może się zasłużył w jakimś boju?
Pozostał do wyjaśnienia problem pierwszego przyjazdu Antoniego do Stanów. Z zapisu dziennika „Granta” wynikało, że Antoni mieszkał w Ameryce od 1913 r. Pozostało więc sprawdzić wszystkich Antonich Kamińskich którzy przybyli w 1913 r. i swój wiek określali na ok 17 – 18 lat.
W archiwum Ellis Islend figuruje trzech Antonich w wieku 18 lat, którzy przypłynęli w roku 1913.
Nie miejsce tu na dokonywanie szczegółowych analiz jakie przeprowadzałem w odniesieniu do wszystkich delikwentów.
Jeden z nich pasował do mojego Antoniego. Mimo fatalnego pisma porównywalnego z odręczną dziewiętnastowieczną cyrylicą, odczytałem adres rodziny w Ameryce identyczny z tym jaki przekazał mi dr. Valasek. Problemem było jedynie miejsce urodzenia.
W dzienniku zapisano „Sponiau”.
Przeprowadzając dość karkołomną interpretację tego zapisu, możemy dojść do wniosku, że chodzi o odpowiedź pasażera na postawione pytanie „skąd pochodzi?”.
Odpowiedź brzmiałaby : z Płoniaw, co mogło zostać zapisane „Sponiau(w)”.
Obok widnieje szczegółowa lokalizacja : Maków.
I to by się zgadzało.
Próbowałem jeszcze ustalić żonę i dzieci na podstawie Censusu z 1930 roku i tu również pojawiły się problemy. Oczywiście było dwóch Antonich Kamińskich w podobnym wieku, mieszkających w Taylor, weteranów. Po drobiazgowych analizach doszedłem do wniosku, że „mój” Antoni ożenił się jeszcze w tym samym roku w którym wrócił z Europy z Niemką Anną i miał dwóch synów. Anthonego J. i Eugene. W SSDI przeczytałem że Eugene zmarł w Taylor w 2000 roku.
Tak wygląda historia pogoni za legendarnym krewnym, która przyniosła mi wiele satysfakcji, mimo, że nie odnalazłem jego potomków.

Waldemar Fronczak
 

 

Powiązane odsyłacze
  · Więcej o Porady dla genealogów
· Napisane przez Fronczak_W


Najczęściej czytany artykuł w Porady dla genealogów:
Zagubieni przodkowie.

 

Zmierzyć się z rodzinną legendą. | Loguj/Utwórz konto | 1 Komentarz
Próg
Komentarze są własnością ich twórców. Nie ponosimy odpowiedzialności za ich treść.
Re: Zmierzyć się z rodzinną legendą. (Wynik: 1)
przez LidiaMaNo włączone 14 Sie 2007 - 17:33
(Informacje o użytkowniku | Wyślij wiadomość)
Wpaść na tak wspaniały pomysł, jak z tym "Sponiau", Waldemarze. Nie sądzisz, że nie tylko młodzi genealodzy, czytając to, mogą nabawić się kompleksów?
Nie dziwię się, że tekst - mimo iż zamieszczony ponad rok temu - nie doczekał się żadnego komentarza. Kogo i o czym ty przekonywać?
A chwalić nie wypada. "Gdy ktoś kogoś chwali [- jak zauważył Poeta -], stawia siebie z nim na równi" /Goethe/.

Pozdrawiam bardzo serdecznie. Czekająca na następną opowieść
Lidia M. Nowicka


    
Dodaj do ulubionych .::. Startuj z nami .::. Rekomenduj nas .::.
Copyright 2004 Tomasz Nitsch ( admin@genpol.com ) | Warunki używania serwisu | Polityka prywatności

Powered by the AutoTheme HTML Theme System
Page created in 0.190850 Seconds