W piątek profesor przebył swoją ostatnią drogę, na miejsce wiecznego spoczynku na cmentarzu w podkrakowskim Brzeziu. Zarówno w trakcie Mszy Św. koncelebrowanej przez trzech księży, jak i w licznych mowach nad grobem Zmarłego wspominano, jakim wspaniałym był człowiekiem.
Łzy wylewały najbliższe osoby, a prawdziwy smutek widać było na wielu twarzach. Nad grobem Profesora żegnali przedstawiciele różnych jednostek naukowych (jak chociażby PAN, PAU), przedstawiciel MSWiA, Jego koledzy, współpracownicy i uczniowie. Wymieniam tą listę, bo ona pokazała wszystkim zebranym jak pracowitym człowiekiem był Zmarły. Niemalże każde kolejne wspomnienie dotyczyło innego obszaru działań Profesora od "naszych" nazwisk i imion, przez wywody dotyczące miejscowości (to m.in. domena wiążąca Go przez dziesiątki lat z MSWiA), a kończąc na nazwach hydrologicznych.
Grób utonął w kwiatach i licznych wieńcach. Również w ten sposób zgromadzeni oddali hołd Zmarłemu, który pozostanie dla wielu wzorem do naśladowania. A dla wszystkich pozostanie w pamięci poprzez swoje liczne prace.