Kajaki 2008
 
Zgodnie z kilkuletnią tradycją i w tym roku odbędzie się spływ kajakowy, a nawet dwa!!!
Więcej informacji znajdziesz klikając na obrazek:



 


Logowanie
 
 Użytkownik
 Hasło
 Zapamiętaj mnie


Nie masz jeszcze konta? Możesz je założyć tutaj.
 


Języki/Languages
 
Wybierz język interfejsu:

 

 
Rabacja i Nartowscy
Wysłany przez: januszlipinski włączone Poniedziałek, 25 Luty 2008 - 16:01
{article-edit-del}
Inne tematyRabacja z punktu widzenia mojej rodziny.

Mój prapradziadek Stanisław Nartowski 1814-1874 syn Franciszka Kawki ożenił się w Gwoźdzcu z Marianną Pitkówną, córką Franciszka Pitki i Karoliny Grohman.W Rzegocinie mieli swój majątek. Tam urodził się im syn Franciszek Ksawery Nartowski w 1845 roku.
Był to czas rozruchów chłopskich, tak zwanych rabacji.
Rząd Austriacki okupujący polskie ziemie nazwane przez siebie Galicją w 1846 roku zorganizował rewolucję społeczno- chłopską przeciwko szlachcie polskiej, sprzyjającej ruchom wyzwoleńczym. Kłamliwa propaganda o serwitutach na rzecz dworów, doprowadziła do tego,że chłopi rabowali, palili i mordowali. Tych przez siebie pobitych rannych i pomordowanych odstawiali do starostwa w Tarnowie, gdzie za to otrzymywali wynagrodzenie. Policja i wojsko wspierały ich w tych poczynaniach. W tych warunkach chłopi uważali, że mogą czuć się bezkarnie. Podawana jest liczba 2000 odstawionych trupów i 470 spalonych dworów. Przywódcą tego ruchu był Jakub Szela
Po przywróceniu porządku, gminy, które brały udział w tych rzeziach otrzymały od rządu medale za wierność cesarzowi, a Szela na Pokuciu folwark.
W okolicy Tarnowa i Bochni 9 na 10 dworów zrównano wówczas z ziemią.
Mariannę Nartowską służba ostrzegła o nadchodzących chłopach,i ta owinęła maleńkiego syna Frania w poduszkę i na saniach w popłochu przez pola uciekła. Była z przerażenia nieprzytomna. Nie zauważyła,że z rozwianej szuby w czasie jazdy poduszka z dzieckiem wysunęła się z sań. Dopiero po przybyciu na miejsce okazało się,że nie ma synka. Woźnica natychmiast się wrócił i zgubę odnalazł. Ale matka niestety postradała zmysły, rozchorowała się i tego wstrząsu nie przeżyła.Niedługo potem zmarła..
Po stracie żony Stanisław poddał się rozpaczy i nie chciał pozostać na miejscu gdzie spalono mu dwór.
Z listu od brata Marcina Nartowskiego pisanego z Wiednia 9 11 49 roku do Stanisława dowiadujemy się,
"nie szukaj bawidełka, albo fortepiany, albo szlachciankę, lub hrabiankę, szukaj też żony godnej rozumnej, majętnej. Nie potrzebujesz wedle majątku brać czy koczkodana, jakiego brzydkiego lub starego, ale też nie żeń się po wariacku z romansów lub próżności".
W Narajowie Stanisław Nartowski ożenił się po raz drugi z Jutką Niżankowską z domu Smarzewską. Franio syn z pierwszego małżeństwa pozostał zaś w Skomorochach na Tarnopolszczyźnie, gdzie był wychowywany z dziećmi Gromadków. Bowiem osieroconym Franiem zaopiekowała się siostra zmarłej matki Antonina Pitka, zamężna za Bazylim Gromadka, diakonem gr.kat..
A było tam 13 córek. Pozwalano Franiowi na wszystko „ to przecież sierota”. Z tego okresu życia miał wiele wspomnień o swoich psotach.




 

 

Powiązane odsyłacze
  · Więcej o Inne tematy
· Napisane przez januszlipinski


Najczęściej czytany artykuł w Inne tematy:
IV Ogólnopolski Spływ Genealogów

 

Rabacja i Nartowscy | Loguj/Utwórz konto | 7 Komentarze
Próg
Komentarze są własnością ich twórców. Nie ponosimy odpowiedzialności za ich treść.
Re: Rabacja i Nartowscy (Wynik: 1)
przez jacek_cieczkiewicz (jacek_cieczkiewicz@NOSPAMpoczta.onet.plNIECIERPIESPAMU)
włączone 25 Lut 2008 - 18:04
(Informacje o użytkowniku | Wyślij wiadomość)
"W Pleśnej koło Tuchowa chłopstwo dopadło uciekającego tutejszego proboszcza ks. Wojciecha Ciećkiewicza, tonącego w rzece Białej; wydobyto go z wody i “zamłócono” cepami. Główny oprawca chłop Iwaniec - Sowa, później dręczony wyrzutami sumienia powiesił się nad Białą na dębie. Rzadki to wypadek, by ktoś wówczas sumienie posiadał. "


Próbuję zrozumieć (Wynik: 1)
przez LidiaMaNo (nowicka_lm@poczta.onet.pl)
włączone 25 Lut 2008 - 18:26
(Informacje o użytkowniku | Wyślij wiadomość) http://www.album_foto.republika.pl/index.htm
Próbuję zrozumieć te odległe dziś (o 162 lata, czyli o około 6 pokoleń, licząc miarą genealogiczną) czasy.
W zaborze austriackim w tym samym czasie - w roku 1846 - wybuchły dwa powstania chłopskie.

Ani Jakub Szela, ani ludzie, których porwał za sobą, nie działali w narodowym interesie, ani nie kierowali się narodowym czy patriotycznym punktem widzenia.
Aby zrozumieć tło tych wydarzeń, i motyw ich okrutnego działania, należałoby najpierw rozwinąć znaczenie przysłowiowego określenia: "nędza galicyjska".

Rabacja chłopska roku 1846 była wywołana upiorną nędzą, w jakiej żyli ci ludzie. Właśnie wtedy, w latach czterdziestych dziewiętnastego wieku, w różnych rejonach Europy - w tym także w Irlandii, jak również w Galicji - śmierć głodowa zbierała obfite żniwo.
Chłopi z Podkarpacia nie zastanawiali się nad kwestiami narodowościowymi; oni mieli tylko jeden problem: jak dożyć do jutra. Chłopi pańszczyźniani pod wodzą Szeli zaczęli wyrzynać tych, których obwiniali o swoją nędzę.

Wolni chłopi - górale z Chochołowa – powstali natomiast przeciw austriackiemu zaborcy w walce o niepodległą Polskę, a Ci, którzy brali w nim udział przeszli do ludowej historii jako bohaterowie.
Powstanie rozpoczęło się również w lutym 1846 roku. Chochołowska Armia Powstańcza prowadzona była przez tamtejszego księdza i młodego organistę. Mieszkańcy przełamali obronę Austryjaków, ale bunt został szybko stłamszony, a ludność musiała zapłacić bardzo wysoką cenę za nieposłuszeństwo.

Czytaj więcej >> http://pl.wikipedia.org/wiki/Powstanie_chocho%C5%82owskie


Re: Rabacja i Nartowscy (Wynik: 1)
przez januszlipinski włączone 03 Mar 2008 - 08:43
(Informacje o użytkowniku | Wyślij wiadomość) http://http://
Jan Słomka
B.WÓJT W DZIKOWIE

Z tego, co już sam z dzieciństwa zapamiętałem, najważniejsze wspomnienie odnosi się do roku 1846, do t. zw. rabacji galicyjskiej. Pamiętam, jak przez sen, jak ojciec mój wpadł do izby — a właśnie był u nas zabity wieprzek — i wołał do matki i babki: »Gotujta tę wieprzowinę, niech dzieci jedzą i wszyscy, a resztę trza zakopać, bo rabacja idzie, to wszystko zabierą, a i nas zabić mogą!«. Wtenczas całą noc nie spaliśmy, tylko wszyscyśmy płakali, i wielki był strach w domu.
Z późniejszych lat pamiętam dobrze, jak starsi opowiadali u nas w domu i na różnych zabawach, że w owych dniach rabacji hrabia zwoływał gospodarzy ze wsi, należących do niego, i prosił, żeby byli razem z nim do obrony, jakby co wypadło. Gospodarze wszyscy przyrzekli, że pójdą w obronie i w zamkowej kuźni ładowali kosy i inną broń do tego. Plan był ułożony taki, że jakby szła czerniawa w te strony, to miał wyjść do niej ksiądz z monstrancją i wszystek lud w procesji z chorągwiami, z Miechocina ku Kajmowu, i wzywać, żeby się wrócili, a gdyby tego wezwania nie usłuchali, to byłaby bitka.
Chronili się wtedy ludzie z innych dworów do zamku dzikowskiego, wszyscy jechali przerażeni, a między innymi jakaś pani, która leżała na bryczce z głową zwieszoną i zakrwawioną, a koło niej krzyczały dzieci. Na koniach piana stała, bo podobno panią tę napadli na drodze od Mielca i byliby zabili, tylko furman podciął konie i ocalił ją.
Nie było wtedy poczt, jak teraz, a począwszy od Baranowa ku Mielcowi, gdzie się już rabacja zaczynała, stały warty chłopskie po karczmach, tak, że nikt tam ani nazad nie mógł przejść ani przejechać, nie było przeto dokładnej wiadomości, co się dzieje za Baranowem. Więc dwaj gospodarze z Miechocina: Wawrzyniec Kozieł i Paweł Wiącek, poszli wysłani przez hrabiego, ażeby przedrzeć się ku Mielcowi i przynieść stamtąd wieści. Gdy doszli do Nagnajowa, już im tam ludzie doradzali, żeby się nazad wrócili, bo może być źle z nimi, ale oni na te przestrogi nie zważali i poszli dalej. Zaledwie jednak przyszli do Annopola, w blizkości Padwi, zastąpili im tam chłopi na drodze przed karczmą, a uznawszy za »szpiegów wysłanych przez panów«, bili w okropny sposób i mordowali i na miejscu obu zabili, i tam przy drodze pogrzebali, — gdzie też dotychczas znajduje się mogiła, przy teraźniejszej szosie krajowej.2
Opowiadali starsi, że czerniawa, należąca do rabacji, szła od wsi do wsi i wszędzie zabierała chłopów ze sobą, i w ten sposób tworzyła się coraz większa banda, a jakby niechciał kto z nimi iść, to bili i zabijali. Ale w każdej wsi było dosyć takich, co chętnie do nich przystawali: jedni dla rabunku, inni chowali różne zemsty za pańszczyznę, a zresztą robiła swoje wódka, bo gdzie zdybali karczmę, to pili, co się dało, a czego nie wypili, to po pijanemu rozbijali i wylewali.




    
Dodaj do ulubionych .::. Startuj z nami .::. Rekomenduj nas .::. Statystyki
Copyright 2004 Tomasz Nitsch ( admin@genpol.com ) | Warunki używania serwisu | Polityka prywatności