
|
|
Odsłona I
Poetka a kobieta
Motyl
Maria Pawlikowska Jasnorzewska
dotknęłam pana jak motyl egretą
przepraszam
to było niechcący
pan jest jak czarny irys smukły i gorący
zapomniałam
że jestem kobietą
|
|

Odsłona II
Poeta a kobieta
EWA
Julian Tuwim
(fragmenty)
Zaczęło się to dawno, dawno,
Najdawniej jak pamięć sięga,
Tam, skąd bierze początek
Rodzaju ludzkiego księga.
Pod modrym niebem, w cudnym ogrodzie,
Pod słynnym drzewem, w przewiewnym chłodzie,
Pierwszą wiosną, w pierwszym maju,
Zresztą każdy o tym wie:
Kiedy Adam mieszkał w raju
Bardzo często nudził się,
Spać tam było we zwyczaju,
Więc spoczywał w błogim śnie...
Dalszy ciąg każdy sam sobie dośpiewa.
Słowem: EWA.
I zaraz potem zerwała owoc z drzewa, co nęcił wonią
i blaskiem świecił. Ach, przypadła doń pożądliwymi usty:
Patrz Genezis, rozdział trzeci, ustęp szósty:
Widząc tedy niewiasta, iż dobre drzewo ku jedzeniu, a iż
było wdzięczne ust wejrzeniu a pożądliwe drzewo, dla
nabycia umiejętności wzięła z owocu jego i jadła, i dała
też mężowi swemu, który z nią był i on też jadł.
Od grzechu zaczął się jej świat,
A że Pan Bóg ją stworzył, a szatan opętał,
Jest więc odtąd na wieki i grzeszna, i święta,
Zdradliwa i wierna, i dobra i zła,
I rozkosz i rozpacz, i uśmiech i łza,
I gołąb i żmija, i piołun i miód,
I anioł i demon, i upiór i cud,
I szczyt nad chmurami, i przepaść bez dna,
Początek i koniec - kobieta, acha!
(...)
Gdyby nie ty, nie świeciłyby gwiazdy na niebie,
Gdyby nie ty, nie pachniałyby kwiaty na wiosnę,
A z moich ust wykwitają jedynie dla ciebie
Te słowa najsłodsze... miłosne.
Jeśli nie ty, nikt mnie inny w ramionach nie zawrze,
Jeśli nie ty, to kto spełni upojne me sny?
Przytul mnie, weź! Będę kochać jak nigdy, bo zawsze,
Bo wszystko na świecie - to Ty, to Ty!
Hallo? To ty, Stasiu? Będę mogła... Tak. Idzie. Ja też.
Co? Nie, nie! Nigdy przed północą nie wraca. Co? Ach, ty
świntuszku. No, dobrze, dobrze. Że co? Sumienie? No,
jeszcze trochę dokucza. Ja go doprawdy bardzo kochałam.
Zdawało mi się, że to moja pierwsza i ostatnia miłość.
Zdawało mi się, że gdyby nie on, nie świeciłyby gwiazdy
na niebie... Ale od czasu jak ciebie zobaczyłam, cicho... Muszę przerwać rozmowę. Więc o siódmej. Całuję...
Od pokus i grzechów świata
W cichym zamknięta klasztorze
Ręce w modlitwie splatam,
Klęczę przed tobą w pokorze,
Umartwiam grzeszne ciało
Postem surowym i biciem,
Ale to wszystko mało
Przed twym obliczem.
Wczoraj ptak, zwiastun wiosny,
Wpadł do samotnej mej celi,
Niech mi wybaczą tę chwilę radości
Twoi anieli...
Chodzi o to, proszę pani, żeby sukienka była prosta,
najprostsza, ale szalenie dystyngowana. I ta dystynkcja
ma być właśnie w prostocie. Ta prostota w dystynkcji.
Chodzi o zwykłą, wizytową sukienkę. Z przodu zupełnie
gładko, tylko tutaj pani troszeczkę sfałduje, ale ledwo,
ledwo... Żeby było widać i jednocześnie żeby nie
było widać. Z boku pliska, tutaj zmarszczona, tutaj
podniesiona, tutaj opuszczona, tutaj fałda, tu rozcięta,
tu zamknięta, tu upięta: rękaw z pampelotką, tu mereżka,
tu walensjenka, tu guziczki, tu entliczki, tu pentliczki,
kołnierzyczek biały w ząbki, w trąbki, w pompki... Pani
wie. Jak najprościej, a co do wstążeczki, to jest
w "Maison Chiffon" - sama kupię, a zresztą niech pani
kupi, metr: złoty dziewięćdziesiąt...
(...)
Prężąc biodra i piersi bezwstydnie,
Błyskiem oczu noc ciemną rozwidnię,
I upałem rozkosznej pieszczoty
Wzniecę pożar czerwony we krwi.
Ośmiornicą oplotę kochanka,
Tajemnicą upoję do ranka,
Kto raz wpadnie w te straszne oploty,
W tym się żądza na zawsze tli.
A że Pan Bóg ją stworzył, a szatan opętał,
Jest więc odtąd na wieki i grzeszna, i święta,
Zdradliwa i wierna, i dobra i zła,
I rozkosz i rozpacz, i usmiech i łza...
I anioł i demon, i upiór i cud,
I szczyt nad chmurami, i przepaść bez dna.
Początek i koniec - kobieta - to ja.

Odsłona III
czyli życzenia
Drogim, kochanym Paniom - od An przez Krysie do Zyt, tym wszystkim naszym uwielbianym:
Rybkom, Myszkom, Muszkom, Kotom, Kotulom, Kiciom i Kicieńkom, Bzibzieńkom, Ciapulom i Psiaczkom, Robaczkom, Pysiom, Laluniom i Dziuniom, Prosiaczkom i Misiaczkom, właścicielkom imion dziwnych, i zdrobnień wstydliwych a nieprzyzwoitych...
Kobietomz każdego rodzaju związków partnerskich, tym femme fatale, "taka mala" i herod babom, śniadym i bladym, naturalnym i sztucznym, blondynkom i brunetkom, rudym i szatynkom, perłowym i w pasemka, wyperfumowanym, z okiem zrobionym i rozmazanym, z rzęsą postawioną, z pazurem ozdobionym, tym wydepilowanym i nie, z puszkiem zalotnym nad górną wargą, z dolegliwościami i bez, kochanym a zwłaszcza porzuconym, nawet rzucającym, miłym, cierpliwym, pokornego serca i łagodnym, też i swarliwym, gderliwym i kuksającym boleśnie, podstępnym, kłamczuchom i do bólu szczerym d..., sekutnicom, intrygantkom, plotkarom i powściągliwym w rozpuszczaniu języka, otwartym i introwertyczkom, rozlazłym i zorganizowanym, czyściochom do przesady, abstynentkom i normalnie dla zdrowia "sok" sobie popijającym, palaczkom i w szponach nałogu nie będącym, rozrzutnym i skąpym, wieszakom i puszystym, pyzatym i "twarz pociągła", wystrojonym, zadbanym i luz-niedbałym, pobożnym i niepraktykującym, cnotliwym i latawicom (po cmentarzach z cyfrówką znaczy latającym),cierpiącym w milczeniu, anielskiej dobroci i cierpliwości do..........(właściwe samej wpisać), shizo i crazzy, opiekuńczym i wyemancypowanym, nerwowym i egzaltowanym, płaczliwym i pyskatym, szelmutkom, chichotkom i depresyjnym, tym tu i na obczyźnie, stąpającym po ziemi a z głową w chmurach,ha! -znającym życie, wykształconym gruntownie i pobieżnie, oczytanym i tylko z nosem w telenowelach, naukowcom teoretycznym i praktyczkom -zwłaszcza amatorkom malarkom pokojowym, artystkom a zwłaszcza ceramiczkom, traktorzystkom, suwnicowym, pielęgniarkom i położnym, w każdym wieku i o każdej porze, koleżankom genealog i normalnym genealożkom, kobietom wszelkiego stanu cywilnego i posiadania, ze szezlągów na świat patrzącym i tym ręce po łokcie urabiającym - go nie widzącym, mającym o nas chłopach wyrobione zdanie i źle stale trafiajacym, tym w związkach formalnych i na kocią łapę, matkom, żonom i kochankom, podfruwajkom, dzierlatkom, ksiutom, laskom, podwikom i matronom, tym po przejściach z przeszłością i bez najbliższej przyszłości, ciężarnym i karmiącym, ze słodkimi krągłościami i bez nich -też słodkim, zmysłowym, z "kurwikami" w ślepkach i seks lubiącym (wiadomo - "jak koń owies"), oraz tej małej, czarnej Arlecie,
czyli wszystkim - zdaje mi się - Kobietom świata,
w dniu Waszego Święta, na ręce tu zgromadzonych dam, składam najlepsze życzenia kontynuacji lub odmiany losu zależnie od okoliczności, ale zawsze na lepsze, wielkiej miłości i nadzwyczajnych dowodów czułości okazywania przez tzw brzydszą połowę ludzkości, jednak bardziej od święta, szczególnie 8 III aby okazywania owe nie spowszedniały, a w zamian ogrom zrozumienia, uśmiechu i wsparcia w potrzebie, silnej, męskiej, pomocnej dłoni na co dzień(niechby zakupy chociaż przyniósł i wypłatę oddał, do archiwum podwiózł, na zjazd pozwolił...?)
wlodeks
A teraz niech dobre duchy mają mnie w swej opiece... ;-))- ENTER...
|