Jest to najstarsza opowieść o mojej rodzinie ze strony mamy, rozpoczyna się jeszcze w XVIII wieku.
Moi prapraprapradziadkowie Jan i Domicella Nartowscy mieli dwóch synów. Franciszka zwanego Kawka i Bronisława. Obydwaj w bardzo młodym wieku zostali przez owdowiałą matkę przeznaczeni do wychowania na jezuitów. Taki był wtedy zwyczaj, chłopców oddawano do takich zakładów na wychowanie i dla nauki. Domicella zamierzała oddać synów na jezuitów, a majątek, jaki by się im po niej należał, przeznaczyć zakonowi. Była niepiśmienna, sądząc po tym, że na jednym ze starych dokumentów widnieje dopisek, że uczyni swój podpis znakiem krzyża. Chłopcy nie zamierzali, spędzić swego życia w zakonie i z niego uciekli. Bronisław w czasie ucieczki doznał złamania nogi i od tego czasu, jako że kulał zwany był w rodzinie Kulawym. Dotarł do Rumuni i był guwernerem w bogatym domu i tam już został na zawsze, jako że się po prostu w utopił w Dunaju.
Franciszek natomiast wrócił do kraju i wyprocesował swoją schedę po matce od rządu austriackiego. Bowiem w między czasie zakon Jezuicki został rozwiązany austriacką ustawą, a majątek przeszedł na austriacki rząd.
Z metryki ślubu Franciszka wynika,że mieszkał 12 lat w Tarnopolu. Po ślubie z Anną Gaberle, przeniósł się do Gwoźdzca, gdzie objął po ojcu żony pocztę.
W konwikcie Franciszek Kawka zaprzyjaźnił się z synem magnackim Jankiem Puzyną i ten w raz innymi pomagał mu w zwrocie majątku. Franciszek Kawka czuł wdzięczność do przyjaciela za okazaną pomoc, dlatego pożyczył Puzynie 10tyś talarów, gdy ten przegrał w kary i groziła mu utrata wszystkiego. Po kilku latach Franciszek upomniał się o zwrot pieniędzy, za co został wyśmiany. Śmiertelnie oburzony pozwał do sądu Puzynę. Ale, ten czy to wykorzystując swoje stanowisko, czy też przepłacając trybunały, zwlekał z oddaniem pieniędzy.
Sprawy sądowe spowodowały ogromne wydatki dla Nartowskiego. Dopiero, gdy wartość austriackiego pieniądza spadła, wobec klęsk wojskowych Austrii, a banknoty stały się bezwartościowe, Puzyna doprowadził do zakończenia procesu i zwrócił worek papierków.
Zawód jakiego doznał Franciszek Nartowski od przyjaciela i publiczne urągowisko, jakiego był uczestnikiem, nadszarpnęły zdrowiem Franciszka Kawki i jak moja Mama opowiadała - kazał sobie wytapetować tymi banknotami pokój, zwołał znajomych na wieczerzę z okazji odzyskania długu i wygrania procesu. Pod koniec uczty trwającej trzy dni i trzy noce, kazał – popy śpiewajcie rekwiem, będę umierał - i umarł.
Był to rok 1829.
A ja pięknie poproszę o przetłumaczenie mi z grubsza tych metryk.
http://www.genebase.com/node/F336403
http://www.genebase.com/node/F336402
Czynię zadość tak gustownie skreślonej prośbie :-)
Z powodu nędzy
Zaświadczenie o pobłogosławionym małżeństwie z księgi metryk ślubów wydobyte i wydane.
Wiadomo czynimy wszystkim i każdemu z osobna, kto wiedzieć chce lub chcieć będzie, że w księdze metryk ślubów kościoła parafialnego gwoźdzckim obrządku łacińskiego pod datą Niepokalanego Poczęcia NMP znaleziono co następuje.
Roku Pańskiego tysiącznego osiemsetnego pierwszego, dnia piątego miesiąca listopada, po ogłoszeniu trzech zapowiedzi już to w kościele parafialnym tarnopolskim, które potwierdzono na piśmie, już to w kościele parafialnym gwoźdzckim przez trzy kolejne dni niedzielne, Przewielebny Ojciec Eukarpiusz Weigel pełniący urząd proboszcza pobłogosławił małżeństwo (numer aktu 53) pomiędzy panem młodym Franciszkiem Nartowskim szlachetnie urodzonym, religii katolickiej, kawalerem, przez lat dwanaście
w mieście Tarnopolu mieszkającym, a panną młodą Anną Gaberle córką naczelnika urzędu pocztowego? w Gwoźdźcu, religii katolickiej, panną. Asystowali świadkowie: Najjaśniejszy Pan Jan Puzyna, Wielmożny Pan Józef Przybysławski, jak i Najjaśniejsza Pani Franciszka Puzyna oraz Wielmożna Pani Urszula Przybysławska, wszyscy ... i szlachta osiadła.
Które to pismo zaświadczające jako wiernie słowo po słowie zapisane i wydobyte ręką własną podpisuję i pieczęcią Kościoła utwierdzam.
Dan w konwencie gwoźdzckim obrządku łacińskiego dnia 24 grudnia Roku 1820.
Ojciec Antoni Walter gwardian konwentu gwoźdzckiego i zarządca parafii gwoźdzckiej