Przeczytane w porannej prasie: Niemcy szukają swoich korzeni na Opolszczyźnie. Dosyć niepokojący to artykuł, bo jak się na coś robi moda (albo popyt) to zawsze znajdzie się ktoś kto chce to ograniczyć albo na tym zarobić. Artykuł jest chyba trochę mało rzetelny: przykładowo nie wierzę, że na Opolszczyźnie nie ma ksiąg z XVIII wieku.
Niemniej jednak warto poczytać, chociażby po to, aby się dowiedzieć o zapowiadanych na październik dniach otwartych w Archiwum Państwowym w Opolu.
Szukają ich nie tylko na Opolszyżnie. Zerknijcie do amerykańskich witryn genealogicznych - chyba najaktywniejści są na nich właśnie ludzie z niemieckimi korzeniami. Ja sam poszukując wiedzy na temat wsi Szestno koło Mrągowa (a historia tej wsi jest naprawdę ciekawa) nawiązywałem z tymi ludźmi kontakty. Czasem incydentalne - pytanie odpowiedź, czasem przerodziło się to w trwające do dziś znajomości. W przypadku cmentarzy po wielokroć musiałem się tłumaczyć, że zniszczenia nie są skutkiem działania czasu lub wojen, a barbarzyństwa lub tylko głupoty moich rodaków (kto może, niech popatrzy jak misternie wymłotkowano niemieckie epitafia na kościele św. Mikołaja we Wrocławiu). Jednocześnie my sami żądamy uszanowania naszych cmentarzy na Wschodzie, a gdzie symetria zachowań?
Ale wracając do tematu. W tych kontaktach nigdy nie spotkałem się ani z niechęcią, ani jakimikolwiek resentymentami - najczęściej z nostalgią. Emigracja z Mazur była ogromna. Zarówno do USA i Kanady, jak i wewnętrzna do Niemiec. Z reguły emigrowali ludzie będący robotnikami rolnymi. A oni nie zostawiali tu niczego poza grobami. Nie mieli ziemi, a i mieszkali w nie swoich domach. Więc, gdzie tu miejsce na osławione "my tu jeszcze wrócimy", niby do czego mieliby wracać.
Niestety w tym Kraju ciągle ktoś próbuje straszyć nas powrotem Niemców. Nie wiem dlaczego i mogę się tylko domyślać. Moim zdaniem nic takiego nam nie grozi. A jeśli szukają korzeni, mają do tego prawo jak każdy człowiek. Czy ja nie mam prawa do sentymentalnych podróży do Lwowa? Więc czemu odmawiać tego innym.
A tak na boku, niektóre komentarze do artykułu w GW są obrzydliwe - nóż sam sie otwiera w kieszeni.