POLAK MAŁY
Katechizm polskiego dziecka
- Kto ty jesteś?
- Polak mały.
- Jaki znak twój?
- Orzeł biały.
- Gdzie ty mieszkasz?
- Między swemi.
- W jakim kraju?
- W polskiej ziemi.
- Czem ta ziemia?
- Mą ojczyzną.
- Czem zdobyta?
- Krwią i blizną.
- Czy ją kochasz?
- Kocham szczerze.
- A w co wierzysz?
- W Polskę wierzę.
- Coś ty dla niej?
- Wdzięczne dziecię.
- Coś jej winien?
- Oddać życie.
Ten wiersz Władysława Bełzy niech będzie wstępem do niniejszego artykułu, pisanego gdy już wczesny zmrok za oknem, gdy jesiennie i nostalgcznie, u progu Święta Zmarłych i Święta Ojczyzny -1 i 11 Listopada...listopady, listopady....
Ale wracając do małej Polki , małego Polaka. Chciałbym tu wyjawić nurtujące mnie pytanie. Pytanie o czas stawania się małym Polakiem w rodzinach naznaczonych przez wieki znamieniem migracji. Wiele z pewnością takich rodzin i wśród nas. Czasem można przeczytać o naszych poszukiwaniach poza granicami kraju, w różnych częściach Europy. Pytamy o adresy zagranicznych towarzystw genealogicznych, wodzimy palcem po mapie, zbieramy wiadomości o ojczyznach naszych przodków. Wreszcie wiemy już -przyjechali, różnymi traktami, różnymi środkami lokomocji...to koloniści z Łużyc, Moraw, Prus, Włoch, Francji. To rolnicy i rzemieślnicy różnych kunsztów, zawodów, ale i artyści pióra, pięciolinii, muz wszelakich.... Przyjechali, osiedli i zaczęli trud nowego życia niełatwy, bo z dala od ojczyzny, korzeni, wśród obcych.
Pora na konkrety: pierwsze, najbliższe mi w odczuwaniu więzi, pokolenie emigrantów, opuszczające na zawsze swoje ojczyzny z mojej rodziny po kądzieli, to niemiecki lekarz o szwedzkim rodowodzie i jego żona Francuzka z porewolucyjnej emigracji do Rosji. Jeden z ich synów, mój prapradziad – no właśnie, kim on był w sensie poczucia narodowej przynależności? W domu dwa nie wyuczone a naturalne języki, cały bagaż kulturowy rodziców, urodził się i mieszkał na Podolu, dorastał w kraju przez Rosję zabranym, wśród mieszanego żywiołu polsko-rosyjskiego, młodość na Uniwersytecie Wileńskim...Z którą nacją utożsamiał się, kim był prapradziad Ernest Knothe??? Czy można już powiedzieć o nim -Polak, bo- chociaż jemu nie dane było- to brat jego Ludwik, z tego samego gniazda, był powstańcem 1863? Wszak w wielu zbrojnych zrywach bralii udział obcokrajowcy...Był z pewnością ojcem mego pradziada Stanisława...Czy to piękne polskie imię świadczy już o polskiej tożsamości? Czy mały Staś deklamowałby swojej polskiej mamie Natalii i niemieckiemu (?) tacie wierszyk Polak Mały? Czy takich wierszyków -gdyby już był- uczyłaby Stasia Francuzka -guwernantka? Dorosły już Stanisław miał żonę Polkę z podolskich ziemian -Wiktorię z Poziumskich . W domu tym przyszedł na świat mój dziadek Robert. Czy te dwie Polki, babka i matka - z tych najdalszych kresów- spowodowały, że Robert nie musiał pytać - mamo, kim jestem? Czy ja jestem Polakiem mamusiu? Dlaczego tata ma takie długie nazwisko (jego ojciec Stanisław miał upodobanie dopisywać do nazwiska przydomek przodków -of Schlammschdorf) ? I kolejna Polka w rodzie -babcia Zosia z “poczciwych” już polskich Filipskich...To żona Roberta, który opuścił Kresy przed wypadkami 1905 r. Ich najmłodsza córka, Maria, moja Matka, była Polką i mimo opisanego pochodzenia Jej ojca - nie mam tu żadnych wątpliwości...Mama z pewnością deklamowała z przejęciem, nie utrwaloną w powszechnej świadomości wersję wierszyka Bełzy dla dziewcząt:
Kto ty jesteś?
Polka mała
Jaki znak twój?
Lilia biała...
Co znaczy zostawać Polakiem w rodzinach cudzoziemskiego pochodzenia, kiedy właściwie jest tego początek -czy od pochylającej się nad kołyską dziecka matki Polki? Ile pokoleń upływa, aby trwale wrosnąć korzeniami w tę ziemię ? O którym przodku mam prawo, a raczej pewność powiedzieć -mój dziadek był Polakiem? Może pradziadek?
To wypis z jednej tylko gałązki z najważniejszego, najbliższego mi opracowania genealogicznego – wywodu przodków. W innych gałęziach również nie brakuje pochodzeniowych meandrów i podobnych pytań, ale tych teraz niech wystarczy...I ostatnia refleksja na zakończenie: jest i odwrotna strona zagadnienia -kiedy tracimy narodową, polską i każdą inną tożsamość, w jakich warunkach, w których pokoleniach? Te pytania może zadawali sobie ci co zostali - bliscy tych, którzy opuścili na zawsze rodzinną Szwecję, Niemcy, Francję?
Nie chcę być dzisiaj sam z tymi myślami...zostawiam artykuł naszpikowany pytajnikami, z nadzieją na Wasze przemyślenia...
Włodzimierz Stefani
|